Blog poświęcony Anime Durarara!! Znajdziesz tu opowiadania yaoi (mężczyzna x mężczyzna) Shizaya (Shizuo x Izaya), Izuo (Izaya x Shizuo) i IzaKida/Kizaya (Izaya x Kida). Jeśli nie tego szukałeś i treści tu przedstawiane ci nie odpowiadają prosimy o opuszczenie tego bloga. Pozostałych zapraszamy do czytania.

piątek, 15 stycznia 2016

Teach me, sensei! - "Egzamin na zaliczenie"

Hejo~... Inu gdzieś wywiało za 2 godziny kończy się jutro a notka wstępów nadal nie ma... ech...
Mam nadzieję, że dzisiejsza notka usatysfakcjonuje tę bardziej nastawioną na opisy część z was. Ja tylko przypomnę o kliknięciu w banerek i nakarmieniu psiaków i życzę wam miłego czytania~
Mój laptop mnie nienawidzi. ;-;
Ale na szczęście dał mi chociaż napisać wstęp... Bez muzyki w tle, bez możliwości normalnej bety jak mam chwilę, bez nawet porządnego siedzenia, ale jestem~! =3=
Cóż mogę dodać~... Mamy tu notkę dla niewyżytych potworków, więc pozostaje mi siedzieć cicho, życzyć wam przyjemnego czytania i samej sobie odświeżyć o czym to~...
Enjoy!




    Izaya całkiem spokojnym, sprężystym krokiem przemierzał korytarze liceum Raijin. Widząc wymęczone, zdołowane lub przejęte strachem twarze swoich szkolnych kolegów tylko uśmiechał się szerzej. Wszyscy bez wyjątku przyjechali tu rano by dowiedzieć się, kiedy będą zdawać egzaminy, tylko on jeden, skorzystawszy ze swoich zaufanych źródeł mógł pozwolić sobie przyjść na 15. Był pewien, że dopiero teraz będzie jego kolej. Co więcej był ostatnim dziś zdającym u Shizuo Hejwajimy. Jego sensei'a.
     W dobrym nastroju zapukał grzecznie do drzwi i czekał na zaproszenie, bujając się na nogach w tył i w przód z rękoma za plecami. Nie mógł się już doczekać, by zobaczyć blondyna.
     Shizuo chwilę przeglądał notatki, po czym rzucił okiem na efekty ostatniego sprawdzianu. Cholerne egzaminy, ale się dziś nasprawdza... Dziś, jutro, pojutrze, będzie musiał wszystko opisać. Aż żyć się odechciewa. Słysząc pukanie miał wrażenie, że to jedynie kolejny ze studentów, więc zniecierpliwiony tym nieco podszedł do drzwi, otwierając je szybko z myślą "miejmy to już za sobą". Jednak przed drzwiami stał... uśmiechnięty Izaya. Widząc to skinął głową, żeby wszedł do środka. Automatycznie zalała go fala zadowolenia. Czyli to już odpoczynek...? Już ostatni student? Świetnie... Tylko tego mu dziś cały dzień brakowało.
- Proszę usiąść. - rzucił w miarę beznamiętnie, tak by osoby na zewnątrz usłyszały, po czym zamknął za nim drzwi i zakluczył, uśmiechając się znacząco za jego plecami. No w końcu ostatniemu studentowi trzeba dać specjalną taryfę...
     Izaya westchnął głęboko jakby opanowując strach, którego tak naprawdę nie było i podszedł do ławki. Usiadł na drewnianym krzesełku i oparłszy łokcie na blacie biurka uśmiechnął się wesoło do Shizuo.
- Sensei, wyglądasz na zmęczonego. - zagadnął, patrząc mu w oczy. Miał pod nimi koszmarne wory. - Powinieneś się przespać Shizu-chan~...
- Jeszcze mam dość siły żeby cię zmęczyć. - rzucił dwuznacznie i z niesłabnącym uśmiechem podszedł do biurka, zaczynając grzebać w papierach. Dość długo, żeby uwierzył, że ma dla niego jakiś sprawdzian, na tyle krótko, żeby nie przeciągać. W końcu odezwał się, bez wyciągania kartek. - Podejdź do tablicy. - Po czym spojrzał na niego, udając, że poważnie myśli o teście. Jakby cokolwiek takiego przeszło mu przez myśl.
     Izaya lekko zdziwiony takim obrotem sprawy grzecznie wstał z krzesełka i podszedł do blondyna.
- To... Po co kazałeś mi siadać jak zamierzasz mnie przepytać? - zapytał drapiąc się po głowie. - I jak masz zamiar mnie przepuścić bez wypełnionego testu? Egzamin składa się z części ustnej i pisemnej nie? - upewnił się patrząc na blondyna. - Zaczynamy od ustnej?
- Kazałem, bo ludzie na korytarzu mieli słyszeć. Każdy tak zaczynał i ty musiałeś. - wyjaśnił już w bardziej osobistym tonie, po czym wzruszył ramionami. Nie był zadowolony, że jego uczeń jako pierwszy zadaje mu pytania. W końcu to on miał pytać. I wydobywać z niego rozmaite dźwięki... - Tak, zaczynamy od ustnej. ...A pisemna będzie wypełniona, nawet nie zauważysz kiedy. - mruknął, uśmiechając się pod nosem. Na wszystko był sposób. Oparł się o biurko, pstrykając długopisem i przyglądając mu się. - Proszę opuścić spodnie.
     Izaya wyszczerzył się do niego. Shizuo tak chciał to załatwić? Cóż pasowało mu to... I tak się nie uczył.
- A sensei wie, że sprawianie aby uczeń czuł się ośmieszany na egzaminie jest karalne? Podobnie jak naruszanie jego prywatności i molestowanie go~... - Uśmiechnął się wrednie, patrząc na blondyna. Odpiął sobie pasek od spodni. - I co zrobimy jak ktoś wejdzie Shizzy? - zapytał rozpinając rozporek, jednak pozostawił spodnie na biodrach.
- Wiesz, że uczeń za brak wiedzy jest oblewany? - Też się do niego uśmiechnął. Na razie nie zamierzał samemu go ruszać. Na razie. Niech sam go rozgrzeje... Wiedział, że Izaya nie ma wiedzy, jaka była potrzebna. Ale miał tę, która go interesowała i był zdolny, więc mógł zaliczyć egzamin... inaczej. - Poza tym nikt nie wejdzie. – Zerknął znacząco na jego spodnie. - Mam powtórzyć pierwsze polecenie? Czy było dostatecznie zrozumiałe?
- Myślę, że sensei mnie przekonał. - odpowiedział wesoło. Poruszył biodrami, pozwalając spodniom opaść do kostek. Sam oparł się o biurko blondyna, patrząc na niego zaciekawiony. - Shizuo-sensei myśli, że przyszedłem nieprzygotowany? - zapytał, wyjmując jedną z nóg ze spodni. Na drugiej uniósł materiał i pogrzebał w kieszeni. - Jestem przygotowany sensei, proszę~! - Położył mu w otwartej ręce prezerwatywę.
- Świetnie, moje zapasy się nie uszczuplą. - Uśmiechnął się i położył prezerwatywę na biurku. Jeszcze nie czuł aż takiej potrzeby, choć zaczęcie od razu było kuszące... Jednak zabawienie się najpierw było jeszcze bardziej pociągające. Wskazał tablicę. - Podejdź do tablicy. - nakazał, a  kiedy ten to zrobił, podszedł do niego, obejmując go od tyłu i wręczając mu kredę do ręki. - A teraz spróbuj wypisać fachowo wszystkie części ciała, jakie będę wskazywał. - polecił, owiewając jego ucho ciepłym powietrzem. Wsunął dłoń pod jego bokserki, by ścisnąć jego pośladek i czekał, patrząc na tablicę, jednocześnie masując jędrne mięśnie.
     Izaya rozbawiony podszedł do tablicy i chwycił kredę w rękę.
- Części ciała? Głowa, ręka, noga? To ma być ten twój super-trudny test Shizzy? - Przewrócił oczyma.
Pokręcił rozbawiony głową gdy poczuł ruch w spodniach, a jego pośladek został ściśnięty przez ciepłą dłoń nauczyciela. Tłumiąc lekki chichot uczeń grzecznie zapisał na tablicy "pośladek".
- Bo przejdę do bardziej dokładnych szczegółów i wypisywania rodzajów mięśni. - warknął, wsuwając dłoń pod jego koszulkę. Ścisnął jego sutek, a moment potem zaczął go masować. Widząc odpowiednie słowo przestał ugniatać jego pośladek, a sięgnął z przodu. Troszkę trudniejsze... Złapał za czubek jego męskości, przesuwając delikatną skórkę, żeby wiedział, o co chodzi. - Powtórz na głos. - dodał, opierając głowę o jego ramię, żeby słyszeć go wyraźniej. Ta gra zaczynała się robić coraz ciekawsza... A dopiero zaczęli.
- Hę? - Ledwie brunet zdążył wypisać jedno słowo, już pojawiało się kolejne. Złapał gwałtownie powietrze gdy Shizuo podrażnił jego najwrażliwszy punkt. Nie zaprzestał jednak swojego uśmieszku. - Czyżby chodziło ci o słówko penis Shizu-chan? Mojego perwersyjnego nauczyciela nakręca słuchanie na głos o genitaliach swoich uczniów?
- Blisko... Ale dokładniej. Czegoś cię chyba już uczyłem z zakresu tej dokładniejszej anatomii, nie? - Uśmiechnął się perwersyjnie. Chwilę się zastanawiał, czy odpowiedzieć, co go nakręca. Przysunął usta do zagłębienia pod jego uchem, mrucząc cicho i poruszając palcami po jego wrażliwym miejscu dalej. - Skąd podejrzenie, że mi się to podoba...? Tylko przedstawiam ci obrazowo, o czym masz mówić na sprawdzianie... A może potrzebujesz podpowiedzi? - wymruczał i przesunął językiem po brzegu jego ucha. - Dać ci fory...?
- Podejrzenie stąd~!- Powiadomił go wesoło wypinając mocniej tyłek i przejeżdżając nim po wybrzuszonych już spodniach nauczyciela. Przy okazji wpisał na tablicę "ucho" i dumny z siebie uśmiechnął się do blondyna. - Póki co raczej dobrze odpowiadam, ale możesz mi coś podpowiedzieć, nie będę gardził~....
     Mruknął coś, niezadowolony, że ten unika poprawnej odpowiedzi. Przecież tyle musiał wiedzieć...
- To - mruknął, zsuwając, tym razem wolniej, delikatną skórkę z samego czubka - jest napletek. - Przesunął palec na górę, drażniąc go okrężnymi ruchami. - A to żołądź... Zapisuj. - rzucił, widząc, że ten nie notuje na tablicy. Po chwili złapał go całą dłonią. - A to, fachowo nazywa się...? - wymruczał, kładąc nacisk na to, by dokończył. Grzecznie zapisał na tablicy podane nazwy.
- Prącie. - dokończył, zaraz później dopisując wyraz. - Wybacz Shizu-chan, ale na lekcji nie kładłeś na to nacisku~... Skąd miałem wiedzieć, że to będzie na teście? - mruknął niby nadąsany.
- Lekcja nie była tylko dla ciebie... - mruknął wyjaśniająco. – Ale teraz cię dokładnie douczę, tym się nie martw... - Uśmiechnął się pod nosem, drugą dłonią zaczynając masować jego jądra, jednocześnie poruszając po jego przyrodzeniu dłonią. - W którym miejscu jeszcze będzie dobrze...? - mruknął, tym razem mając na myśli wymienienie innych stref, których dotykanie mu się zawsze podobało. Chciał go rozproszyć i zniecierpliwić... póki co.
- Prostata? - zapytał, zaczynając kreślić już na tablicy pierwsze znaki. - Takie egzaminy mogę mieć częściej. - zapewnił wesoło. Naprawdę ich zdanie raczej nie przysporzy mu trudności nawet, jeśli Shizuo był bardzo wymagającym nauczycielem.
- Mhmm... - mruknął, patrząc jednak, jak ten wypisuje całe słowo. - Wystarczy. - stwierdził, odbierając mu powoli kredę. Gdyby tak nie brudziła... Wypuścił powoli powietrze nosem i zostawił na chwilę jego genitalia, żeby przeszedł do biurka. Podsunął jedną z kartek i dał mu jeden z długopisów. Drugi wziął sobie i opierając się o biurko zaczął obracać go w palcach. Długopis był prosty, najprostszy. Zerknął na Izayę. - Opuść bokserki. - rzucił, po czym wskazał test. – Część pisemna jest obowiązkowa, jak pamiętasz... - Na jego ustach pojawił się zagadkowy uśmiech. Uczeń przyjął kartkę i długopis. Lekko niepewny, ale i podekscytowany tym co Shizuo sobie wymyślił opuścił bokserki. Zaraz rozejrzał się za jakimś miejscem do siedzenia, w końcu miał pisać prawda? - Um... Mam wrócić do ławki sensei?
- Nie. - zaprzeczył i lekko poruszył głową na boki. - Możesz się ładnie wypiąć... - Obrócił długopis w dłoni raz jeszcze, potem w drugą stronę. - Tu, przy moim biurku. - dodał, tak żeby miał pewność. Wpatrywał się w jego tułów, pośladki, stojącą męskość i zgrabne jak na jego oko nogi. - I pisz... - Podszedł bliżej i wsunął dłoń pod jego koszulkę, przesuwając tylną końcówką długopisu delikatnie wzdłuż jego kręgosłupa. Niespiesznie... - Pierwsze pytanie. - zachęcił, zjeżdżając coraz niżej. Po kości ogonowej, na jego wejście... Śledził trasę swojego narzędzia wzrokiem. Przesunął po krążku mięśni, dookoła, zaraz jednak schodząc między nogi i tak nim przesuwając, tak by szturchać też jego jądra od spodu.
     Izaya na początku zmarszczył brwi, lecz gdy zrozumiał o co chodzi pokiwał głową uśmiechając się. Grzecznie wypiął tyłek.
- Sensei, tak jest dobrze? - zapytał nie sprecyzowawszy, czy chodzi o tyłek, czy też odpowiedź na pierwsze zadanie. - Imię i nazwisko zawsze jest najprostsze~! Z klasą też nie mam problemów, one zaczynają się później~...
- Mhmm... - mruknął i zmarszczył brwi, zerkając na kartkę. - Aktyna i miozyna. - rzucił, znów bawiąc się długopisem. Przesunął go dokładnie na jego dziurkę i zaczął wpychać do środka, centymetr po centymetrze. Na chwilę przerwał, obserwując zachowanie narzędzia. - No, no, Izaya... Ten długopis jest aż tak dobry...? - Zaśmiał się. - Aż tak dobry, że wsysasz go do środka...? - mruknął mu do ucha, jakby nie obchodziło go, że ten pisze. Bo i po co, skoro zaliczyć zaliczy?
- Oczywiście. To bardzo dobry długopis. Długi, bez ostrych zakończeń, wygodnie się go trzyma w ręce i nie łatwo go "wypisać" ty tak nie uważasz Shizzy? - zapytał przekornie. Uzupełnił kilka brakujących pól na kartce. - Choć jak tak sobie myślę znam lepszy długopis który wsysałbym chętniej~... - zapewnił. - Ty też go pewnie znasz Shizu-chan. Jest duży i gorący i zawsze go trzymasz w te specjalnej kieszeni pośrodku spodni. Wiesz, tej odpinanej na zamek. - droczył się z nim.
- Chcesz mnie skusić bardziej...? - mruknął, zaczynając poruszać długopisem na boki, rozciągając go w ten sposób nieco. Prowokował go... Jasne, że go prowokował... Ta nagrzana skóra, miękkie włosy, pokpiewający głos, jędrny tyłek, to wszystko sprawiało, że miał ochotę wziąć go mocno, tak żeby krzyczał z bólu i przyjemności, a jednocześnie zapamiętać wszystkie te drobne szczegóły, na które normalnie nie zwróciłby uwagi. - Może i masz rację? Skoro jesteś taki wygadany, dokończmy porządnie egzamin ustny, wbrew kolejności... - prychnął, podsuwając mu prezerwatywę. Sam usiadł na fotelu i rozchylił nieco nogi, patrząc na niego z wyzwaniem w oczach. - Sam ją nałóż. Ustami. - zaznaczył. W końcu to test ustny... Jego porządne dokończenie. - A długopis zostaw, gdzie jest. - dodał, żeby nie zrobił czegoś wbrew jego woli.
- Oi Shizu-chan chcesz żeby twojego ucznia szczypały usta? - jęknął niezadowolony, jednak uklęknął rozpinając spodnie blondyna. Zaraz również wydobywając jego męskość z bokserek. Zębami przerwał opakowanie i wyciągnął prezerwatywę. Trzymając ją w ustach dmuchnął by sprawdzić, czy to właściwa strona, a gdy okazało się, że tak było, po prostu,wziął członka Shizuo do ust tym samym nakładając na niego lateks. Wziął go głęboko, chcąc nasunąć ją jak najmocniej. Nie miał ochoty mieć później brudnego tyłka zwłaszcza, jeśli miał jeszcze wysiedzieć na pisemnym.
- Trzeba jeszcze nawilżyć. - zauważył mimochodem, wiedząc, że Izaya nie zrezygnuje słysząc, że przecież dzięki temu nie będzie mu tak niewygodnie. No chyba, że wyciągnie lubrykant z szafki i oleje branie go w ten sposób... Nie, no z tej przyjemności nie chciał rezygnować.
- Naprawdę chcesz żebym wyszedł stąd z podpuchniętym językiem i ustami co? - zapytał, jednak zaraz zaczynając ślinić prezerwatywę. Usadowił się wygodniej między nogami blondyna opierając się na jednym jego kolanie. Niestety nie mógł usiąść na ziemi, bo nie wyciągnąłby długopisu. Mimo to siedząc nawet na nogach, w lekkim rozkroku i tak z każdym ruchem poruszał długopisem w sobie, ocierając go o własne nogi albo o podłogę. Sapnął delikatnie i popatrzył na zadowoloną minę sensei'a, przejeżdżając językiem po całej długości jego przyrodzenia.
- Wystarczy, wystarczy... - odezwał się, mimo żalu, że musi to przerywać. - Część ustna odhaczona... - mruknął bardziej do siebie. Chociaż to podniecenie w jego oczach... Gdyby tylko mógł tu trzymać jakieś zabawki, niechybnie zastąpiłby jakąś długopis. Mógł go jednak zobaczyć w podobnej sytuacji... Przeczesał mu włosy palcami, obserwując cieniutką nitkę śliny od jego przyrodzenia do języka chłopaka. Złapał go za podbródek i nachylił się, by go pocałować. Oderwał się parę chwil potem. - Szuflada. Nawilżenie. - rzucił, całkiem pewien, że brunet zrozumie tak zdawkową informację.
     Izaya zrozumiał przekaz, mimo to nie sięgnął do szuflady.
- Nie musimy tego robić Shizu-chan~! Zanim do ciebie przyszedłem musiałem się wykąpać, więc przy okazji przygotowałem się trochę... - Wyłamał sobie palce uśmiechając się głupio. - Jestem złym chłopcem, powinieneś mnie ukarać a nie dawać nagrody~... Poza tym ściągałem (spodnie) na teście. Za to też mi się należy kara prawda~?
- Zdecydowanie niegrzeczny z ciebie chłopiec... - Pokręcił głową, jednocześnie uśmiechając się z ledwie przytłumionym zadowoleniem w oczach. Dał mu znak, żeby wstał. Gdy ten już się podniósł sam zrobił to samo i złapał go, obracając tyłem do siebie. Stopą rozsunął nieco jego nogi. - Szerzej. - wymruczał mu do ucha, ocierając się przyrodzeniem między jego nogami. Przycisnął je nieco dłonią, żeby czuł przy sobie, jak bardzo już go chce. Przygryzł jego szyję na tyle, by nie zostawić trwałych śladów. - Teraz się nachyl... - mruknął, łapiąc go zaraz za nadgarstki, żeby mógł utrzymać równowagę tak stojąc.
     Izaya pokręcił jeszcze trochę zachęcająco tyłkiem ocierając się przy tym chętnie o przyrodzenie Shizuo.
Uśmiechnął się po swojemu rozszerzając nogi. Nachylił się opierając na dłoniach nauczyciela.
- Tak będzie niewygodnie.- Zacmokał z niezadowoleniem- Ne Shizzy, może sensei da mi raz usiąść na swoim krześle~?
- Na moim krześle...? - Zmarszczył lekko brwi, już tykając go czubkiem swojej męskości w odpowiednim miejscu. Przyglądał się temu, zastanawiając się. Może faktycznie w tej pozycji... Jeszcze wyrwałby mu ręce ze stawów, wolał nie ryzykować aż tak... Niezadowolony z tego faktu zerknął jednak na jego twarz, żeby się upewnić, że ma jakiś plan. - Jak masz zamiar to zrobić...? - mruknął, wyraźnie zniecierpliwiony.
- Usiąść na tobie~! - odparł wesoło, uśmiechając się do Shizuo. - To takie dziwne? Ty usiądziesz, ja na tobie... Najwyżej w podskokach dojedziemy do ściany~... - zachichotał lekko, wyobrażając to sobie. - Albo usiądę na tobie okrakiem i jakoś odciążymy jedną część krzesła~... - zaproponował.
- W porządku. - mruknął, natychmiast pomagając mu się wyprostować. Opadł na fotel i przyciągnął go do siebie za rękę. Potrzebował jeszcze tylko ściągnąć bluzkę, żeby jej nie zabrudzić, więc wolną dłonią zaczął rozpinać guziki, żeby z siebie zdjąć zawadzający w pójściu na całość ciuch. Czekał, aż Izaya wybierze dla siebie dogodną pozycję. - Musisz się w końcu wykazać, żeby twój sensei mógł być z ciebie dumny... - mruknął, uśmiechając się nieco perwersyjnie.
- Duma mojego senseia już się pode mną pręży. - odparował, uśmiechając się zachęcająco. Wszedł Shizuo na kolana klękając tak, by mieć nogi blondyna między swoimi.
     Czekając aż nauczyciel zdejmie koszulę Izaya postanowił jeszcze troszkę się nawilżyć. Szybko więc naślinił palce i przesunął je do swojego wejścia nawilżając najpierw je, a później jeszcze członek blondyna.
     Przyglądał mu się, zaabsorbowany wszystkimi jego ruchami do jego stopnia, że nawet nie zauważył, kiedy ściągnął z siebie tę koszulę i rzucił ją na biurko. Złapał go za biodra, przyciągając trochę bliżej siebie. Zmusił go też do zniżenia się nieco i wplótł palce w jego włosy, by przyciągnąć go do głębokiego pocałunku. Splótł ich języki, przymykając oczy i czekając, aż się nabije. Był już do tego bardziej, niż gotowy... Poruszył niecierpliwie biodrami.
     Izaya z przyjemną satysfakcją zauważył ruch pod sobą. Czyli po tylu próbach i razach wciąż jeszcze podnieca swojego sensei? Objął go na tyle na ile mógł i usiadł nabijając się przy tym na blondyna. Jednym szybkim ruchem wszedł do samego końca. Bezgłośny jęk jaki z siebie wydał czując zagłębiający się w sobie członek przerwał ich pocałunek.
     Nawet Shizuo przeszedł po plecach wstrząsający dreszcz na tak nagłe wejście. Na pewno dobrze się przygotował...? Było ciasno jak zawsze... Tak ciasno, wilgotno i miękko jak tylko mógł sobie wyobrazić... Jego męskość zapulsowała z narastającej przyjemności, dłoń odruchowo pogładziła bok Izayi, żeby się uspokoił, żeby odczekał chwilę i się przyzwyczaił, nawet, jeśli teraz najchętniej zwyczajnie miał ochotę boleśnie go zerżnąć, byle się uspokoić. Niesamowite, co ten chłopak z nim wyprawiał... Wpatrzył się w niego podnieconym wzrokiem, błądząc dłońmi po jego klatce piersiowej i bokach.
- Wspaniały... - mruknął, wiedząc, jaką przyjemność sprawi Izayi ta pochwała. Raz nie zawsze, za coś takiego mógł go pochwalić... Wziął głęboki wdech nosem, po czym złapał za jego biodra, żeby już je uniósł i zaczął nimi pracować.
   Brunet zdziwiony przekrzywił głowę słysząc epitet jakim określił go sensei. To było dość nie naturalne, ale bardzo miłe. Dlatego też gdy Shizuo dotknął jego bioder chcąc by już zaczęli chętnie się uniósł i opadł obserwując cały czas jak zmienia się wyraz twarzy nauczyciela.
- I co Shizzy? Zasługuję na piąteczkę~?
     Starając się nie tracić rezonu uśmiechnął się czymś pomiędzy tajemniczym uśmiechem, a rozbawionym.
- Tego się dowiesz później... - wymruczał, chcąc pomóc mu nabić się mocniej, a jednocześnie nie pozwalając sobie na wytrącanie go z rytmu, w który Izaya wpadł. To było jak katorga, a jednocześnie niesamowita przyjemność na raz. Już nie komentował nazwania go "Shizzym", w takim momencie takie rzeczy były błahostką... - Mam wrażenie, że wsysasz mnie do środka... - mruknął, patrząc mu w oczy. Faktycznie tyłek Izayi też jakby się za tym stęsknił...
- To chyba oczywiste~... Przez te egzaminy byłeś tak zajęty, że nie miałeś czasu się nim zająć. Tęsknił za tobą trochę... - wyjaśnił, cały czas poruszając się w równym tempie. Posapywał lekko, gdy dotykał co wrażliwszych punktów. Zaciskał się czasem mocniej przez przyjemne dreszcze przebiegające mu po ciele. - Tak długo miałem odwyk, że mój tyłek zapomniał jak wielki jesteś~...
- Też się za nim stęskniłem... - mruknął pod nosem, zsuwając jedną dłoń na jeden z jego pośladków. Czuł, jak się na nim zaciska, otaczając go aksamitnymi ściankami i czuł, jak po jego plecach przechodzą dreszcze. Miał wręcz wrażenie, że czuje przyjemność Izayi. Przyciągnął go znów do siebie, by móc muskać jego usta, od czasu do czasu igrając też z jego chętnie wysuniętym językiem. Ścisnął lekko jego pośladek, czując, jak jego męskość pulsuje w środku Izayi z każdym ruchem. - Uwielbiam, jak jesteś taki ciasny... - mruknął, czując, jak jego podbrzusze powoli zalewa fala gorąca, podczas gdy jego członek był już jak skała. - Masz taki słodki tyłek... I usta... - Znów się wychylił, by pocałować go namiętnie. Złapał za jego stojącą męskość, żeby zacząć drażnić jej czubek palcami aż dojdzie.
-Oya, oya Shizu-chan~... Mój tyłek i ja nigdy nie słyszeliśmy od ciebie tylu komplementów podczas jednego numerka od... chyba od nigdy~! Naprawdę musiałeś chcieć co~? - zapytał rozbawiony, obejmując rękoma szyję senseia. Nie przestawał się poruszać, a czując, że jego nauczyciel jest już naprawdę twardy przyspieszył.
- Mhm... - wymruczał, nieco otumaniony i złapał za całe jego przyrodzenie, zaczynając mu już zwyczajnie zwalać w równie szybkim tempie, w jakim ten się poruszał. Drażnił kciukiem czubek, postękując tłumionym siłą woli głosem. Nie minęła specjalnie długa chwila, nim wyrzucił z siebie przeciągły pomruk i doszedł, opierając głowę o oparcie.
- Nie, czekaj... Shizu.... pobrudzę... nas.... puść... - jęczał, odchylając się w tył i z trudem łapiąc powietrze. Był już na skraju wytrzymałości gdy blondyn doszedł. Odruchowo zacisnął się, czekając na wlewającą się w jego wnętrze ciepłą substancję, jednak i tak owa nie została wypuszczona. Odetchnął z ulgą, przypominając sobie o prezerwatywie. Nie będzie musiał siedzieć brudny.
- I co w tym... Takiego...? - sapnął, czując, że brunet jednak dochodzi na niego. Odsunął dłoń i otarł podbródek, po czym z lekkim uśmieszkiem obserwował cienką nitkę przerywającą się zaraz po rozsunięciu palców. Spojrzał na niego i oblizał palce z białawej cieczy, wciąż z tym samym uśmieszkiem. - Od tego są chusteczki po wszystkim. - mruknął i złapał go za biodra, żeby zszedł. To musiało być nieprzyjemne uczucie, po wszystkim mieć go w sobie, więc... wolał to zrobić dla jego komfortu.
     Izaya lekko zdezorientowany spojrzał na unoszące go ręce.
- Czyli... Mam rozumieć, że to koniec egzaminu? - zapytał zdziwiony. Gdy Shizuo posadził go na swoich kolanach zaczął się nerwowo wiercić, nie wiedząc co też mógłby teraz zrobić. - To... Może... Daj chusteczki? - spojrzał pytająco na senseia.
- Już, moment... - Zdjął prezerwatywę i odpychając się dotarł na krześle do kosza. Tam pozbył się dowodów, obiecując sobie, że poplamiony worek wyrzuci, zabierając ze sobą. Wyciągnął z szafki mokre chusteczki w małej paczuszce i podał mu jedną z chusteczek z lekkim uśmiechem. - Jeśli masz ochotę... - podsumował. Miał ochotę raz jeszcze go pocałować, a najlepiej zrobić to jeszcze raz... Hm, to wcale nie tak, że znów się podniecał... Powoli, bardzo cicho wypuścił powietrze. - Z tym testem, który powinieneś wypełnić. - Wskazał głową test. - Powinieneś go wypełnić, więc dam ci odpowiedzi, żeby mieć jakąś podstawę do oceny. - Oparł znów głowę na krześle i przymknął oczy. - Chociaż 100% niestety byłoby zbyt podejrzane, więc czasem coś zmyślisz, w porządku? - Półotworzył powieki i musnął kciukiem kącik jego ust. - Egzamin jak najbardziej zaliczony. - dodał, uśmiechając się nieco perwersyjnie.
- Czyli zasłużyłem na 100%~? - zapytał z zaciekawieniem, otwierając opakowanie i wyjmując chusteczki. Powąchał jedną z ciekawości. Pachniała sztucznymi kwiatkami. Wzruszył ramionami zaczynając wycierać ich obu. - Yay~... Shizu-chan uważa że byłem dobry~... - Uśmiechał się wesoło do siebie, ścierając pozostałości ich zabawy. Gdy skończył wyrzucił chusteczki i zainteresował się testem. Nie czekając aż Shizuo ze stosu swoich papierów wygrzebie rozwiązania zaczął sam zaznaczać odpowiedzi na pytania. W niektórych ołówkiem robił strzałeczki na inną odpowiedź niż zaznaczył i dopisywał swoje uwagi "Wiem, że złamie ci to serce Shizu-chan ale od dziś w mózgu masz nefrony, a nie neurony", abo malował zabawne minki. Jedne płakały, inne patrzyły z żalem na odpowiedzi, kolejne z wyrzutem na czytelnika. Gdy blondyn wrócił z kartką Izaya wręczył mu swoją i jakby nigdy nic ruszył do drzwi. Gdy je otworzył pomachał tylko zdezorientowanemu nauczycielowi patrzącemu na obie kartki i porównującego wyniki, które się zgadzały.
- Czekam jeszcze przez godzinę w parku za szkołą Shizzy~... Jakbyś przypadkiem skończył i nie miał jeszcze dość, to wiesz~... - I wyszedł.
- Hę...? Ech? Czekaj! - zawołał, ale Izayi już nie było. To on to wszystko wiedział?! Pokręcił głową. I do tego tak szybko...? Czym prędzej dopiął spodnie, założył koszulę i doprowadził się do porządku.
Uporządkował też papiery, zerkając na zegarek, warcząc coś pod nosem. Wreszcie pościerał tablicę, zatarł ślady i zabrał brudny worek na śmieci, po czym wyleciał z klasy, szybko ją za sobą zamykając. Przecież nie może nie zdążyć i odpuścić sobie takiego relaksu przed kolejną pracą.


3 komentarze: