Blog poświęcony Anime Durarara!! Znajdziesz tu opowiadania yaoi (mężczyzna x mężczyzna) Shizaya (Shizuo x Izaya), Izuo (Izaya x Shizuo) i IzaKida/Kizaya (Izaya x Kida). Jeśli nie tego szukałeś i treści tu przedstawiane ci nie odpowiadają prosimy o opuszczenie tego bloga. Pozostałych zapraszamy do czytania.

wtorek, 14 stycznia 2014

Liebser Awards~! x3

K: i na fioletowo - odpowiedzi Kiasarin
I: - i na czerwono odpowiedzi Inu-chan

Po pierwsze dziękujemy za nominacje :  Hiran Ashida i Sarumi Adachi  (Kage i Eizo) z bloga : http://noteasylove.blogspot.com

Wielki powrót nagrody jakieś pół roku później XD ... to chyba 4 nominacja, ne Inu? ^^
Nie, nie, Kiasarin-san się myli, to już piąta~! Jej, nie wiedziałam, że będzie kolejna~... Jak miłooo~! :/3

Co to Liebser Award?„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.


Odpowiedzi:
1.Gdzie chciałbyś/abyś wyjechać?
K: Japonia~!!! ( dobra to chyba była oczywista odpowiedź XD) A poza tym na Flores, do Egiptu i na wyspy Wielkanocne i Bożego Narodzenia i jeszcze w parę innych miejsc....
I: Oczywiście, że też Japonia~! :33 A poza tym chcę się w końcu dostać do Grecji~... I do Rzymu, muszę porównać te dwie kultury na własne oczy~! Choć oczywiście każdy wie, że Rzym zerżnął od Grecji, bo Grecja była lepsza~... =3=

2.Boisz się czegoś?
K: ciężko znaleźć rzecz której się nie boję XD jestem wielkim strachajłą... ._. staram się z tym walczyć ._.
I: Szkoły, pająków i własnej niekompetencji~...

3.Co wolisz? Imprezę czy książkę i kubek gorącej czekolady?
K: Zamień czekoladę na kawę albo zieloną herbatkę i wypisz wymaluj moja wymarzona impreza. Ja i tony książek XD
I: Książka~! *o* *rzuca się na swoją biblioteczkę* Nigdzie nie idę~! QwQ

4.Jakiej muzyki słuchasz?
K: Raczej mało słucham... a jak już to melodie bez słów... albo openingi do anime...
I: Głównie rock'a. :3 Dokładniej to: jRock, klasyczna, amerykański pop, amerykański rock, ostatnio też kpop~... I cała reszta, jeśli wpadnie mi w ucho~... :33 Ale głównie jRock, aż do znudzenia~!

5.Kim chcesz zostać w przyszłości?
K: Na to już miałam milion pomysłów, ale i tak za każdym razem zmieniam.... chyba zostanę ekonomistką... (choć kiedyś chciałam astronomem, spora rozbieżność ne?)
I: Korektorem. ._. Zwał jak zwał~! Edytorem tekstów, tak dokładniej~... Ale wiem, że nikt mnie na tą posadę nie wpuści~... X33" Chciałabym też napisać i wydać książkę~... Ekhem~... Chyba równie wielkie szanse co bycie korektorem~... ( a mnie nadal rozwala ta nazwa z resztą "Edytor tekstów" brzmi jakbyś chciała zastąpić Word'a xD)...Ktoś chce przygarnąć szczeniaczka, żeby nie mieszkał pod mostem~??? Q.Q"""
K: Jaaa~!!!! *wymachuje łapkami* nie oddam wam Inu, mój szczeniak xD

6.Gdybyś mogła sobie wybrać JEDNĄ nadnaturalną moc (np. telepatia) to, jaką byś wybrał/a?
K: Zawsze chciałam latać... ale telekineza też była by fajna... o albo przenoszenie się w czasie... dobra dobra wiem ^^ Umiejętność nieograniczonego gięcia materii wszechświata :)
I: Spełnianie życzeń. Ale tylko tych, które chcę spełnić. Haha~! Gdybym mogła spełniać własne życzenia, miałabym każdą super moc~! X33

7.Najgłupsza rzecz, jaką zrobiłaś/zrobiłeś w życiu?
K: Eee.... nie wiem, staram się nie pamiętać swoich głupot żeby się nie dołować...
I: Podobnie~... Niestety są osoby, które lubią się "pośmiać" z wpadek z przeszłości~... Inu wtedy stara się grzecznie wysiedzieć z tyłkiem na podłodze i się nie popłakać~... Nie lubię wspominać takich rzeczy.

8.Ulubiony przedmiot w szkole? I dlaczego?
K: Fizyka *zasłania sie pufą* nie bijcie jestem na mat-fizie muszę to lubić XD A za co lubię.... bo dowiaduję się jak działa wszechświat ^^ a no i to zabawne jak opowiadasz komuś ze np. w fizyce kwantowej można zmieżyć masę jakiegoś kwarka tylko wtedy jeśli w ogóle nie zajmiemy się jego szybkością, w konsekwencji czego przyjmuje sie ze cząseczka w świecie kwantowym nie ma ani masy ani siły ani prędkości ani nic do puki nie sprawdzamy danej wielkości, a nawet wtedy posiada tylko jedną (sprawdzaną w tym momencie przez nas) wielkość np. masę - ludzie zawsze robią taką swietną minkę XD takie O.O i przy tym O.o boskie xD ~!!!
I: Boskie, boskie, dopóki nie usłyszy tego ktoś, kto przez to ma ochotę się powiesić~... -.- W każdym~! Inu, jak można się domyślić, lubi polski~! ...Tak, wiem. Dno. Nie mam talentu do nauki, (nawet jeśli wszyscy mówią, że to tylko z lenistwa) to jest jedyne, co mi wychodzi~...

9.Gdyby wyobraźnia byłaby grą a ty miałbyś/miałabyś stworzyć ją całą od nowa to, co by w niej było, jak by wyglądała i co byś w niej robił/robiła?
K: Wyglądał by bardo podobnie jak nasz świat... no może tylko potężne komputery i ludzie nie wszczynali by wojen nie było by biedy czy cierpienia a mimo wszystko nadal byłyby przekręty i utajnione nie dostępne dla większego grona ludzi informacje że jednak takie walki się toczą... a no i oczywiście ja bym o wszystkim wiedziała w końcu to moja głowa ^^.... takie bagno pod niezdejmowalnym płaszczykiem utopi myślę ^^- a no i oczywiście byłby by tam postaci z anime... postaci z anime muszą być :)
I: Teoretycznie we własnej wyobraźni każdy tworzy swój świat~... Ja swojej nie tworzyłabym od nowa. Pasuje mi taka, jaka jest. Nikt nie jest od nikogo głupszy, jedni są ładniejsi bardziej a drudzy mniej, ale tak naprawdę wszyscy są mega wyidealizowani tak żeby nikt nie czuł się brzydki~... Każdy ma moc, jakiej aktualnie potrzebuje, więc nikt nie pada ofiarą wredoty... Ale i tak w większości ludzie są mili.
Jak widać w mojej głowie wszystko powinno być idealne~... X3""" A każde niebezpieczeństwo na dłuższą metę dodaje dreszczyku emocji, ale nie zabija~... Albo zabija bezboleśnie. X3 Już wiem~! Po prostu w tym świecie nie ma strachu. :3

10.Wymień przynajmniej jeden ze swoich talentów.
K: Szybko zapamiętuję różne rzeczy ^^ o ile są one logiczne to dużo pamiętam nawet po długim czasie ^^
I: Eeee~... >.>"" Ponoć pisanie... Taaa, no właśnie~... XD
K: Ja tam się upieram że Talent Inu to pisanie i bedę się upierać dalej *poważna minka* no niech ktoś mnie poprze~!!!

11.Wolałbyś/wolałabyś żyć w świecie, w którym: (I dlaczego?)
a)Żyją smoki,
b)Zwierzęta rozmawiają,
c)Ludzie mają super moce (tylko niektórzy),
d)Każdy człowiek może być magiem,
e)Żyją nieznane dotąd stworzenia,
f)Cały świat wygląda jak z jakiejś bajki lub filmu Fantazy?
K: Wacham się między D i B... Chciałabym sobie pogadać z moim psem.... choć w sumie wybieram D jako mag zawsze będę mogła rzucić na niego zaklęcie dzięki któremu będzie gadał....
I: F~! Dlaczego~? Ponieważ w bajkach wszystko jest możliwe~! X33 Tam mogą być i magiczne/dziwne stworzenia i magowie i tym bardziej gadające zwierzęta~...


Tym razem od Casjel bardzo dziękujemy ^^
Dobra tym razem tyko odpowiadamy na pytania bo wcześniej już nominowałyśmy ludzi, wiec :
Kiasarin-fiolet
Inu-chan - czerwień

1. Ulubiony Film? (może być więcej niż 1 ^^ )
K: Za dużo żeby wymieniać... nie wiem Les Miserables jest fajne, Bibliotekarz...( dobra wypisuję te które widziałam ostatnio i obejrzałam do końca xD to nie ma sensu)
I: Oj, Inu ma problem, jeśli chodzi o filmy~... Podobają mi się wszystkie, które mi się podobają, po prostu~... X3"" Jeszcze się taki nie zdarzył, który bym spośród nich wyróżniła, mimo, że na wielu płakałam, niektóre kojarzą mi się z przeszłością, niektóre z przyjemnym wieczorem w gronie przyjaciółek~...

2. Ulubiony zespół/gatunek muzyczny?
K: Nie mam
I: Wygląda na to, że ulubiony to jRock~... :33 I TheGazettE, oczywiście, jakżeby inaczej~? ;33

3. Co cię zachęciło do pisania? (chyba każdy o to pyta xd)
K: My chyba nie pytałyśmy... ne Inu pytałyśmy?  A no i co mnie zachęciło do pisania.... pani w przedszkolu miała podejście do dzieci i nas nauczyła pisać xD a tak na serio pisać ze opowiadania  to w sumie nie wiem xD tak któregoś dnia sobie usiadłam chwyciłam zeszyt i długopis i stwierdziłam "zróbmy coś szalonego, napiszmy książkę potem będę się miała z czego śmiać xD" i napisałam jakieś ... 50 stron może xD
I: Umm, jak dobrze pamiętam, to nie~... :33 Więc u mnie to było tak, że odkąd miałam 7 lat (tak, pamiętam to dokładnie) CAŁY CZAS - w sensie powtarzałam to sobie po parę razy w tygodniu nawet - chciałam zacząć pisać książkę~! Chciałam zostać najmłodszą pisarką, która wydała swoją książkę~! Najmłodszą na świecie~! :33 ...Niestety byłam dzieckiem strasznie leniwym i za pisanie zabrałam się DOPIERO pod koniec 1 gimnazjum, dosłownie w ostatnich tygodniach szkoły~... Dałam się namówić przyjaciółce, której opowiadanie regularnie czytałam. X3
4. Koty czy psy?
K: Oba xD ja mam przy domu oba i kocham tak samo xD
I: Tak trudno wybrać~... Q.Q Moje kochane neko~... Gdyby ostatnio nie uciekały, zatuliłabym~... Q.Q Z drugiej strony szczeniaczki~... Umm~... Dobra, wolę neko.

5. Na następne pytanie odpowiesz "nie"? (możesz odpowiedzieć tylko "tak" lub "nie")
K: nie
I: Nie~!
6.Jeśli Pinokio powie, ża za chwilę mu nos urośnie, ale mu nie urośnie. To to będzie prawda, czy fałsz?
K: tak ( w końcu obiecałam nie odpowiedzieć "nie" XD)
I: Nie odpowiem "nie", ale "tak" też nie odpowiem~... Bo to paradoks. X3
7.Znasz Jeffa?
K: Jakigo Jeffa? Jeff Bridges? Jak tak to kojarzę gościa - http://www.filmweb.pl/person/Jeff.Bridges
I: Osobiście na pewno nie~! >.>
8. Pijesz?
K: Nie
I: Kiasarin-san nie tknie nawet prawdziwego szampana~! X33 Umm, ja tak, okazyjnie~...
K: Też się czepiasz *prycha* trochę wypiłam... i stwierdzam, że było tak ohydne że chciało mi się zygać.... poważnie zeżarłam 4 plastry cytryny a to świństwo dalej wracało
9. Palisz?
K: Nie
I: Fuuu, z daleka ode mnie z tym świństwem~... Q.Q""
10. Narkomania?
K: Nie
I: A kysz. -.- Aż tak podatna na wpływy nie jestem~...
11. A może Harry Potter?
K: uzależniona nie jestem- filmy widziałam
I: *O* Kiasarin-san nie czytała...? O.O ...*stan przedzawałowy, ratunku~!* Jasne, że tak~!!! >.< Po kilka razy~! A filmy tak naprawdę od deski do deski tylko raz każdy~... Żeby porównać z książką. Ile hejtów na reżyserów poleciało~! T^T
K: Oi bo to za długie.... i te opisy *krzywi się* .... pomijam ze właśnie zaczęłam 2 książki po +500 stron każda xD


Matko od tego pytania o to czy w następnym odpowiem "nie" już w sumie w każdym kolejnym mogłabym odpowiadać "nie" ale żeś trafiła xD
Ostatniego ci nie daruję, Kiasarin-san~... Q.Q"" >.>

I w ten oto piękny sposób pewnie dorobiłam sie kolejnych książek do przeczytania, aj się zakopię w książkach Q.Q ale czytać uwielbiam *w*

Kolejna nominacja xD Od ShiroiOkami. Blog:  http://opowiadania-yaoi-drrr-i-inne.blogspot.com/ 

1. Jakie książki czytasz?
K: Wszystko co mi wpadnie w łapki.... no może poza romansami i książkami dla nastolatek... one są zUe xD
I: Romanse i książki dla nastolatek. XD Nie no, a tak poważnie~... Lubię przede wszystkim fantastykę. :33 Dobrym romansidłem też nie pogardzę. To moje dwa ulubione gatunki.

2. Gdybyś miał(a) zabrać ze sobą na bezludną wyspę 3 rzeczy, co by to było?

K: Generator prądu, laptop i internet który by na tej wyspie działał...
I: Wystarczy mi duża łódź, kapitan łodzi i telefon z internetem (wbudowanym, liczy się jako jedność~! X3) łapiący zasięg wszędzie.

3. Twój najlepszy przyjaciel chce zrobić totalną głupotę. Co robisz?
K: Próbuje jakoś powstrzymać w ostateczności mówię "to twoje życie psuj je sobie jak chcesz" co on uznaje za focha ale to fochem w rzeczywistości nie jest i pewnie to jeszcze przemyśli...
I: Przekonuję ile się da, a jak się nie da~... Pewnie coś rozwalę i się śmiertelnie obrażę, bo ten ktoś zrobi sobie w ten sposób krzywdę. No, ale przyjść z płaczem potem może, jak chce... Szczeniak pocieszy~... Po uprzednim przemilczeniu wykładu pod tytułem: "to było idiotyczne, nie sądzisz?", oczywiście~...

4. Jakie masz zainteresowania?
K: Świat i ludzie xD Generalnie cały wszechświat bo kosmos tez uwielbiam xD
I: O.o"" No cóż~... Trudno wymienić~... Interesuje mnie mój mały świat, zwany wyobraźnią, interesują mnie książki, opowiadania i ludzie, ale głównie przez internet... Inu to typowy no-life, niestety~... >.>"

5. Kim chcesz być jeśli chodzi o zawód( nie uwzględniając polskich realiów odnośnie utrzymania się z kilku groszy :P )?
K: Hm... już parę razy pisałam że chce mieć firmę... ale jeśli to ma być marzenie to chcę być astronomem... albo *miliard rzeczy później* poddaję się ja chce być wszystkim... chyba że istnieje taki zawód jak "Lelouch" albo "Prawda" z FMA to wtedy chce być jednym albo drugim xD
I: Korektorem. ._. Poważnie, chcę edytować teksty ludzi lepszych od siebie, żeby można było je wydać. W ogóle samo poprawianie błędów ludzi, którzy piszą lepiej ode mnie sprawia mi niesamowitą radość~... Poniekąd dzięki mnie można by było czytać bez przeszkód ich wspaniałe prace~... Uwielbiam to uczucie. :3
K: Ja już się nawet nie wypowiem jak bardzo denerwuje mnie że ona nie napisze "chce być zawodową pisarką" tylko takie cuś.... przecież każdy wie że woli pisać niż sprawdzać...

6. Gdybyś mógł/mogła zmienić coś na świecie, co by to było?
K: świat wyglądały jak w Psycho-pass XD
I: Wszystko~... >.>" Albo inaczej. Świat byłby normalny. Poważniejszy. Nie byłoby "Żyje się tylko raz". Gdyby ludzie myśleli, co robią, zanim to zrobią, nie byłoby tylu przykrych rzeczy na świecie...

7. Jak wyglądają twoje wymarzone wakacje?
K: Domek,laptop, internet, lody, wiatraczek XD~!!! Albo blisko wody... taki domek blisko jeziora z lasem na około... i żeby nie było upałów jak na Saharze  ^^
I: Hah, napad na Rosję i objęcie władzy~... X33 Nie no, a tak poważnie, to moje wymarzone wakacje~... Spędziłabym w domu. Ale chciałabym, żeby to był domek czysty i ładnie urządzony, gdzieś z dala od hałasu i ze sklepem blisko~... Tam tylko książki i komputer z internetem byłyby mi potrzebne. :33 Wszystko bez ograniczeń~...
K: A co do tej Rosji... jakby coś ten tego to wy nic nie wiecie xD

8. Co najlepiej pozbywa się stresu/zmęczenia/zdenerwowania z ciebie?
K: Nic... samo mija po jakichś 10 minutach... a stres jak już się stanie to co mnie stresuje to tez sam znika
I: Szczerze~? Różnie bywa~... Zależy, jak bardzo źle jest. X3"

9.  Gdybyś mógł/mogła uczyć się tylko tego czego chcesz, co by to było (co najmniej 5 rzeczy, może być spoza przedmiotów szkolnych)
K: Fizyka, astronomia, psychologia, japonistyka kulturoznawstwo, alchemia w rozumieniu że wszystkie te nauki które kiedyś były alchemią... ta to jest chyba więcej niż 5 ^^
I: Marzenia~... ;33 Przede wszystkim szkolenie pod kątem pisania książek. Gdzie co powinno być, gdzie duża litera, gdzie myślnik, ale też w którym miejscu powinno się pokazać charakter postaci, jak kreatywnie wymyślić historię i takie tam rzeczy~... To 1. Poza tym~... Poza tym chciałabym uczyć się takich rzeczy jak informatyka (głównie obsługa niektórych programów do edycji tekstu), malarstwo (jeśli tego da się nauczyć, a nie, że dają kartkę i maluj) oraz~... Psychologii i przedsiębiorczości. Aha, tu was zaskoczyłam~! X33 
K: Większości możesz się nauczyć sama więc po co marnować na to czas w szkole?

10. Co sprawia, że musisz się bezwarunkowo i szczerze uśmiechnąć?
K: Zależy... czasem wystarczy że spojrzę przez okno... ale na takiego naprawdę wielkiego doła... pies on mnie zawsze rozwala xD o albo jak Inu-chan jest na skype też się zawsze cieszę
I: Mój sensei. Nawet jeśli napisze coś, po czym mam doła przez tydzień (naprawdę, zdarzało się), to i tak nie żałuję. Cieszę się, że mogłam przeczytać jakieś jego nowe dzieło~...
A tak poza tym, to w ogóle ciekawa historia, opowiadanie, lepszy dzień, przyjaciółki (szczególnie Kiasarin-san)~... ;33

11. Skąd wziął się pomysł, żeby pisać i utworzyć bloga?
K: Pisać- koleżanka mnie namówiła, a blog jak juz kiedyś pisałam jakoś chciałam go założyć tak żeby był, a żebu tu pisać... liczyłam na hejt bo chciałam udowodnić jej zę pisać nie umiem xD
I: Chciałam, żeby ktoś poza moimi przyjaciółkami ocenił moje prace~... Tak się zaczęła moja praca z pierwszym blogiem~... A na ten przygarnęła mnie Kiasarin-san~... :33 Moje prace ewoluowały w coś, co widzicie teraz~... X33

No to teraz nasze pytania do was~!!!
1. Ulubione słodycze?
2. Kultura jakiego kraju jest według ciebie najdziwniejsza?
3. Wymień trzy ulubione paringi.
4. Jest ktoś, kto cię inspiruje/na kim się wzorujesz?
5. Do jakiego mebla byś się porównał/a? Dlaczego?
6. Która pora dnia/ godzina jest dla ciebie najlepsza?
7. Gdybyś mogła/mógł spotkać kilka... przypuśćmy ze pięć postaci z nie ważne jakich anime i je poznać to kogo byś wybrał/a ~?
8.Jedna rzecz na świecie o której zawsze marzyłaś/eś a nie mogłaś mieć to:
9.Gdybyś mogła/mógł tę rzecz (z pytania powyżej) jednak dostać, ale musiałabyś poświęcić inną bardzo cenną dla ciebie rzecz to zdecydowałbyś/abyś się?
10. Wierzysz w coś takiego jak zodiak, numerologia, czytanie z kart, magia imienia itp.?
11. Twój ulubiony pierwiastek chemiczny to Si czy Pb??? XD



Blogi które nominujemy:
1. http://shizaya-opowiadaniayaoi.blogspot.com/
2. http://akayashia.blogspot.com/
3. http://fuck-yeah-yaoi.blogspot.com/#_=_
4. http://kako-no-kizuato.blogspot.com/#_=_
5. http://affection-shock.blogspot.com/#_=_
6. http://who-will-say-me-sweet-dreams.blogspot.com/
7. http://widziane-z-dwoch-punktow.blogspot.com/
8. http://shizaya-yaoi.blogspot.com/
9. http://yaoicujemy-fangirlujemy.blogspot.com/
10. http://asuna-chan-story.blogspot.com/

I jako 11 mimo ze oficjalnie ma przerwę w blogowaniu - http://dance-of-happiness.blogspot.com/

wtorek, 7 stycznia 2014

Bentou


Ohayou gozaimasu~! X3
Skooończyłam~! Szczeniak bardzo się cieszy, że dał radę~... Bo szczerze mówiąc pomysły stanęły i nijak nie chciały ruszyć~! Ale~... I tutaj możecie wyściskać moją Kiasarin-san~... Zaraz, WRÓĆ, nie możecie~! Q.Q" To MOJA pani~! >.<
...Ekhem. o.o""
O czym to ja~... >.>
(Żartowałam~! X33)
A tak~! X3 ;3 No więc Kiasarin-san zadziałała wenotwórczo i dziś samo się napisało~! :33 Yatta~! :33
Ostrzegam, nie podwyższy wam się od tego cukier~... Ale naprawdę nie wytrzymałabym kolejnej słodkiej rzeczy~! Inu cukrzycy dostanie, jak tak dalej pójdzie~...

W każdym bądź razie~! ;3
Enjoy~! :33



- A ty co masz, Izaya? - spytał zaciekawiony Shinra.
- Ja... - Izaya zajrzał do teczki i zmarszczył nieufnie czoło. Wyciągnął ostrożnie jakieś pudełko i zajrzał do środka. Na jego twarzy odmalowało się zdziwienie. - Mama zrobiła mi bentou... - Mruknął niedowierzająco. - Mama zrobiła mi... - Szepnął i zamknął oczy. Wszyscy patrzyli w ciszy, jak na jego twarzy pojawia się szeroki uśmiech, a w końcu usta otwierają się i wydobywa się z nich głośny, opętańczy śmiech. Po chwili zwinne ciało bruneta poderwało się do pozycji stojącej. Ręka z pudełkiem śniadaniowym rozprostowała się poza krawędzią dachu, na którym jedli. I zrzuciła pudełko, które poszybowało w dół, rozsypując po drodze ziarenka ryżu i warzywa. - Chyba nie sądziła, że tak łatwo się mnie pozbędzie~? - Mruknął do siebie, choć jego towarzysze również to usłyszeli.
- Izaya... A może ona po prostu chciała zrobić ci bentou? Wiesz... To twoja mama. - Spytał niepewnie Shinra.
     Izaya odwrócił się do niego i uśmiechnął się z szyderczą pewnością siebie.
- Ona NIGDY nie zrobiła mi bentou. - Oznajmił chłodno. - I nikt mi nie wmówi, że jakaśtam terapia ją zmieni.
- Ale ostatnio była mił...
- Nie rozumiesz, Shinra. - Izaya podszedł i wygrzebał z teczki kolejne pudełko. To przypominało raczej kasetkę na kluczyk... I też nią było, tyle, że nieco przerobioną. - Po prostu nie chciałem jeść sezonowych warzyw. - Otworzył kasetkę i wyjął z niej dwie tabletki. Połknął obie i ją zamknął. - A poza tym, nie jestem głodny. - Stwierdził stanowczo.
- A może chcesz moje...?
- Nie jestem głodny. - Powtórzył, przeszwając go spojrzeniem.
- Daj spokój Shinra. - odezwał się w końcu Kadota. - Nie przekonasz go.
- Dzięki ci, Dota-chin.

- Shiiizu-chan~? Co tam masz? - Izaya zabrał pudełko z rąk blondyna i zerknął na jego zawartość. W ostatniej chwili odskoczył przed nadchodzącym ciosem.
- Oddawaj to gnido!!!
- Ara? Czyżby to było twoje bentou~? Akurat takie mi smakuje! - Zaśmiał się i zabrał je, zaczynając biec w kierunku wyjścia z klasy. W ostatniej chwili uniknął zderzenia z ławką i wybiegł przez otwór, jaki wybiła w ścianie, bo było bliżej.
- Oddawaj je!!! - warczał Shizuo, wybiegając za nim z krzesłem w dłoniach.
- Bentou zrobione przez Shizusia~? W żyyciu go nie oddam~! - śmiał się, uciekając korytarzem. Uchylił się przed nadlatującym krzesłem i biegł dalej, po schodach.
- To od Kasuki!!! I wracaj tu, żebym mógł cię zabić, gnido!!!
- Więc to Kasuka-kun robi takie pyszne bentou! No no, chyba go ucałuję jak go spotkam! - Zaniósł się ironicznym śmiechem.
- Ani mi się waż, jeszcze jakiegoś syfa od ciebie załapie!!! IZAAAYA-KUUN!!!
- Cicho Shizu-chan, jestem w trakcie jedzenia~! - Izaya rzeczywiście miał buzię w ziarenkach ryżu.
- IIIZAAAAAAYAAAAAAAAAA!!!
- ZATRZYMAJCIE SIĘ OBYDWAJ! BO WYWALĘ WAS ZE SZKOŁY!!! - Sam dyrektor wyszedł ich powstrzymać, w związku z czym się zatrzymali. Oprócz oddzielnego siedzenia po lekcjach i sprzątania w klasie, a także dłuuugiego wykładu na temat niszczenia mienia szkoły, nie mieli więcej problemów.

- A mówiłeś, że nie jesteś głodny. - zauważył Shinra.
- Bo nie byłem.
- To dlaczego...
- Bo zawsze mam miejsce na bentou Shizusia.
- Ale jak nie chciałeś zjeść własnego, to dlaczego jego...
- Cicho Shinra, zeskrobuj te gumy.
- Właściwie to dlaczego ci pomagam? - westchnął okularnik, patrząc na niego zza szkieł z wyrazem kompletnej beznadziei na twarzy.
- Bo jestem bardzo przykładnym uczniem, a ten pierwotniak wymigał się od sprzątania...
- TY przykładny? - prychnął Shizuo, stając w drzwiach.
- A co, może ty, Shizu-chan~? - Izaya wymierzył w niego metalową szpachelką, którą zdrapywał gumy przyklejone przez krnąbrnych uczniów pod ławkami.
- Już bardziej, niż ty. - walnął torbę na katedrę nauczyciela.
- To może ja sobie już pójdę... - mruknął Shinra, nie chcąc już tego słuchać. Nawet gdyby próbował ich powstrzymać, ta dwójka by się pożarła... Poza tym, Celty robiła dziś obiad, nie chciał się spóźnić, przecież obiecała...
     Zwinął się tak szybko, jak tylko mógł, zapominając już nawet o tych dwóch. Obiad robiony przez Celty~...
- To przykładnie weź i to posprzątaj~!
- Ta kara jest przez ciebie, kleszczu! - wywarczał.
- To nie ja rozwaliłem klasę~! - Wytknął mu język.
- Ale to przez ciebie! Było nie zabierać mi bentou, do cholery! Swojego nie masz?!
- Tak się składa, że nie~! - odparł Izaya wesoło, choć wcale nie chciało mu się teraz śmiać.
- Nie kłam! Twoje pudełko spadło z dachu na moich oczach! - Zbliżył się na niebezpieczną odległość, zaciskając pięści. - Więc na cholerę ci było moje, skoro na swoje własne nie masz apetytu?!
- Bo to było bentou Shizusia. - Uśmiechnął się wyzywająco i wzruszył ramionami.
- Nie piernicz Izaya! Masz kasy jak lodu, nie ważne jakim sposobem zdobytej, mógłbyś sobie kupić cokolwiek chcesz do jedzenia! A moje bentou to nic specjalnego! Więc powtórzę po raz ostatni: dlaczego wciąż zabierasz akurat MOJE bentou?!
- Bo mi smakuje~... Wiesz, ugotowane z miłością i tak dalej~! Moje prawdopodobnie było zatrute~... - Udał, że się zastanawia, jednak jakby go to wcale nie obchodziło.
- Jak to zatrute...? Zresztą nieważne, sam bym ci je zatruł! - warknął na niego wściekle. - Za mało ci miłości, Izaya?! Słyszałeś to swoje "kocham wszystkich ludzi"?! To miłości najwidoczniej masz w cholerę, nie?! - Wkurzył się. Już poważnie się wkurzył. Nic tylko same problemy i jeszcze robi z siebie ofiarę, jakby Shizuo w ogóle mógł mu współczuć!
- Ponieważ, Shizu-chan~... Ponieważ mnie nikt nie robi bentou z miłości~... Ponieważ ja kocham wszystkich, ale oni z jakiegoś powodu nie chcą kochać mnie~... Ponieważ nie potrzebuję ich szkaradnych uczuć~! - Roześmiał się, ale w jego oczach zalśniły jakby łzy. Zbliżył się do Shizusia i popatrzył mu w twarz, tak że teraz byli już niemal na równi. - Ludzkie uczucia są okropne, wiesz~? - zamruczał, uśmiechając się szeroko jednym kącikiem warg. - Dobrze, że ty nie jesteś taki, jak oni~...
- Co ty chrzanisz, Izaya?! - warknął i odepchnął go tak, że brunet poleciał na ławkę i oparł się o nią zarówno rękoma jak i biodrami. - Wmawiasz mi, że nie potrafię kochać jak człowiek?! Idioto, ja jestem czło... - Zaraz jednak coś mu wpadło do głowy. Wyszczerzył się w parodii uśmiechu i podszedł do niego tak, że teraz trzymał nogę między jego nogami i przypierał go do blatu swoim torsem. - Jestem potworem, tak? - mruknął cicho. - Wiesz, że dla potworów miłość znaczy coś innego? Skoro nie jestem człowiekiem, to akceptuję tylko miłość fizyczną. - oznajmił pewnym siebie głosem, patrząc na niego z góry. Teraz Izaya nie był tak pewien siebie. Jakby... Zgasł. Chyba właśnie udaremnił kolejny z jego "genialnych" planów...
- Trudno, Shizu-chan~... - westchnął Orihara. - Przynajmniej jesteś szczery ze sobą, nie~? Nie to, co oni.
- A ty chcesz, żeby ktoś cię szczerze pokochał, nie? - prychnął, patrząc mu prosto w oczy. Oczywiście, że nie zamierzał go tykać. Nie aż tak. To nadal był kleszcz, którego nie chciał znać. Który go denerwował. Który był zwyczajnie mendą społeczną. Szczerze go nienawidził.
- Oczywiście. - Uśmiechnął się, a po chwili wybuchnął cichym śmiechem. - No więc, Shizu-chan~? Pokochasz mnie~? Potwory mogą pokochać chyba każdego~? - Izaya udawał. Wiedział, że Shizuo jest potworem, nie zwierzęciem. Jednak nie liczył na jego litość, był ciekaw, co zrobi... A może na coś liczył~? Ale co ON mógłby dostać od gościa, który ma go za nic~? Ma go za nic dlatego, że sprawia cierpienie ludziom, którzy ukazują wszystkim swe obrzydliwe, udawane emocje~? Tak, jak jego matka... Udawała, że go kocha, naprawdę go nienawidząc. Shizuo przynajmniej pokazywał swoją prawdziwą twarz, był szczery ze sobą i z innymi... Nie bał się okazywać swoich emocji... Nie to, co Izaya, który nawet nie chciał czuć. Dlaczego...? Bo jego emocje sprawiały mu tylko ból. Najpierw kochał swoją matkę, teraz pokochał tego potwora... Wszyscy go ranili, wszyscy bez wyjątku. Ale Shizuo przynajmniej nie dawał złudnych nadziei...
- Ale tylko fizycznie. - prychnął. - Tego chcesz?
- Jasne~! - Wyszczerzył się niby z jakąś chorą satysfakcją. - Shizu-chan, przecież i tak teraz ci się nie wymknę... Możesz mnie zostawić, możesz się ze mną kochać, możesz mnie nawet zabić... - Chwycił za jego ręce i położył je na swojej szyi. - Co ty na to? Możesz ten raz zrobić, co chcesz. Co wybierzesz?
     Shizuo popatrzył na niego uważnie. Co ta menda znowu kombinowała? Sprawdzał jego możliwości? Granice? Sprawdzał, czy w ogóle zależy mu na zabiciu go? W którą stronę by nie poszedł i cokolwiek by nie zrobił, Shizuo wiedział, że Izaya i tak zawsze będzie mógł przedstawić jego czyny w złym świetle. Nie żeby go to obchodziło. Miał swoje zasady, a co inni o tym sądzą mało go interesowało. Zasada pierwsza - nie zabijać. Studzić swój zapał tak długo, jak zdoła. Wiedział, że jest bestią i tak cholernie bał się, że kogoś tym skrzywdzi. Że się nie powstrzyma. Nie mógł przez to robić z przeciętnych ludzi swoich przyjaciół, nie mógł znaleźć sobie pary. Nie mógł nikomu ufać, a nade wszystko nie mógł ufać sobie. Dlatego zdjął ręce z jego szyi i po prostu się odsunął.
- Skończ z tymi durnymi żartami, Izaya. Zachowujesz się jak dzieciak. Dorośnij w końcu. Te twoje zabawy i manipulacje życiem i kosztem innych są żenujące. Nie masz własnych spraw? Odwal się w końcu i daj innym żyć. - prychnął, chwycił za torbę i wyszedł nie dbając o sprzątanie. Lada chwila a straciłby resztki opanowania i wywalił tę mendę za okno... Przecież nie ważne co, on się nie zmieni. Dalej będzie komplikował mu życie, dalej będzie tą samą mendą społeczną, jeśli nie gorszą. Cokolwiek by nie zrobił. Ale już dziś z próbami manipulacji posunął się za daleko... Wywoływanie współczucia do siebie wręcz nie było w jego stylu. Mógłby z tym skończyć.
- Nieprzewidywalny jak zawsze, Shizu-chan~... - mruknął Izaya cicho, już właściwie do siebie. Zachichotał, a chichot przerodził się w głośny śmiech, który upewnił Shizuo tylko w tym, że słusznie nie dał się nabrać. Jednak Izaya miał całkiem inny powód do śmiechu. Gdy mijał mu atak histerycznego śmiechu, łzy zamieniał w szeroki uśmiech. - Nigdy nie będziesz mój, prawda, potworze? Zawsze będziesz dziką, nieposkromioną bestią. W moich oczach nigdy nie będziesz człowiekiem. Żaden człowiek ci nie dorówna... To głupie. - fuknął sam na siebie. - Wyszedł z klasy, zabierając swoją torbę. Jednak on nie skierował się do wejścia. Wbiegł na sam dach, i przed zbiegnięciem z niego powstrzymała go jedynie metalowa barierka, która brutalnie wycisnęła z niego powietrze. Cała klatka piersiowa go bolała. Roześmiał się głośno i spojrzał w dół. Nawet z tej odległości widział niesprzątnięte jeszcze resztki swojego bentou. - Ale jeszcze z ciebie nie zrezygnowałem, Shizu-chan.




niedziela, 5 stycznia 2014

Zabawka

Witajcie, witajcie~! :33
Szczeniak nie ma dla was niestety porządnego shot'a nawet, ale postanowił, że odkurzy jakieś swoje stare dzieła i jakoś wam wynagrodzi brak notki miesięcznicowej w czasie~... (Wina mojego powolnego betowania) Więc tak w ramach przeprosin za spóźnienie macie miniaturkę~! X3
Do tego chciałam poinformować, że będzie jeszcze jedna miniaturka, za dwa dni, żeby wam się nie nudziło~... I żeby nie było tu znów takich pustek~... X3"
Chciałabym napisać w końcu "Poskromić bestię"~... Ktoś jeszcze w ogóle na to czeka~? Q.Q

Dobra to jeszcze na koniec~!
Z tego co czytałam Milciaxx ma dziś urodziny~! Zatem wszystkiego najnajnajlepszego~! I smacznego torta~... (Inu na pocieszenie idzie po czekoladę~... X3)

Enjoy~! ;3





     Izaya siedział na swoim krześle obrotowym, a raczej półleżał  na swoim biurku, z nudów rysując palcem na blacie różne kształty, jakie tylko aktualnie przyszły mu na myśl.
- Namie-san? Jak sądzisz, co robią ludzie, kiedy im się nudzi? - spytał, nieszczególnie zainteresowany odpowiedzią.
- Zajmują się czymś. - Odpowiedziała bez zastanowienia, ani na chwilę nie przerywając pisania już chyba setnego sms'a do Seiji'ego na dziś.
- Ale czym? - W gruncie rzeczy chciał tylko zobaczyć jej zirytowaną minę.
- Tym co lubią. No, chyba, że są w pracy. - Wsadziła telefon do kieszeni i wróciła do odkurzania jego książek miotełką do kurzu. - Ja jestem, więc bądź tak łaskaw mi nie przeszkadzać.
- A czy twoją pracą nie jest przypadkiem zabawianie mnie~? - zapytał wesoło.
- Izaya. - Spojrzała na niego ciężko. - Ja tu tylko sprzątam i konsultuję twoje transakcje. Jak już tak bardzo chcesz gdzieś wyjść, to słyszałam, że dziś jest jakaś kostiumowa impreza dla otaku. Możesz się przejść.
- Nie chce mi się. - Prychnął, zaczynając rysować znak zakazu skrętu w prawo. Ostatnio taki minął go koło Russia Sushi...
- To impreza kostiumowa w Ikebukuro. Przemyśl to. - Mruknęła beznamiętnie i wyjęła telefon, żeby wysłać kolejnego sms'a.
      Otaku... Będą tam Erika i Walker... Kostiumowa... Ikebukuro... Shizu-chan mógłby chyba nie rozpoznać go w masce, nie??? Musiałby tylko sprawić sobie dobrą maskę, od jakiejś ciekawej postaci z anime...
- Jestem genialny~! - Klasnął w ręce, podrywając się do siadu.
- Och, doprawdy? - Spytała sarkastycznie jego sekretarka, jednak nic jej nie odpowiedział. Zajęty był przetrząsaniem szuflad.
- Wychodzę. - Zawołał, wypchawszy kieszenie. - Nie czekaj na mnie z kolacją~! - Zażartował. Spojrzała na niego jak na ostatniego idiotę, ale się nie odezwała. - Pa~! - Otworzył drzwi i wyszedł.
- Mam klucz. - Mruknęła już w gruncie rzeczy do siebie.
     Brunet wyszedł na miasto. Pierwszą rzeczą,jaką zrobił,było wybranie się do sklepiku z artykułami dla fanów M&A. Dziś był tam wyjątkowo duży ruch, ale i tak udało mu się umiejętnie lawirować pomiędzy masą ludzkich ciał.Już wiedział, kogo chce udawać. Musiał teraz tylko kupić potrzebne mu części stroju...
     Jakimś cudem dorwał maskę, pelerynę oraz resztę stroju - choć koszula,bluzka,buty i rękawiczki dostały mu się jedynie dzięki pewnym kontaktom. Niewiarygodne,co można załatwić, gdy jest się tak nieprzeciętnym człowiekiem. Poza tym dokupił sobie jeszcze inne potrzebne akcesoria w paru innych sklepikach.Choć nie za bardzo podobało mu się noszenie soczewek, to skoro cosplay, to już na całego.
     W końcu skompletował całe misterne przebranie i ubrał je na zapleczu jednego ze sklepów. Za odpowiednią zapłatą każdy człowiek gotów był zgodzić się na każde dziwactwo.
     Zostawiwszy swoje ciuchy w jednej z szafek na jednej ze stacji, skocznym krokiem podążył do Ikebukuro.
     Dobrze, że jego postać była nawet bardziej żywiołowa, niż on sam...I też mimo nieprzeciętnego intelektu udawał głupszego, niż jest.Różniła ich jednak spora przepaść.Mianowicie-owa postać chciała zawładnąć światem i kontrolować ruchy każdego. Chciał być jak Bóg. Z kolei Izaya nie kontrolował każdego ruchu swoich zabawek. Obserwował ich posunięcia, błędy, wzloty i upadki, a wszystko to działania bez jego ingerencji. Czasem, gdy już się mieszał w ich życie, nie sprawiał, że wszyscy żyliby idealnie. On tego nie chciał. Powodował chaos, zamęt, rujnował kolejne istnienia, doprowadzając na skraj i obserwując, czy skoczą, czy może uda im się wrócić w miejsce, w którym byli i zacząć jeszcze raz. TO było dla niego fascynujące~! Idealny świat, jakiego chciał zagadkowy Tobi, był dla niego czymś nudnym i przewidywalnym. Ale póki co miał się wcielać jedynie w tę zabawnie zakręconą, udawaną stronę Tobi'ego, więc różnice w charakterze mu nie przeszkadzały.
- Hej, hej, zobacz, jakie fajne przebranie Tobi'ego! - Dotarł do jakiegoś małego tłumku przebranego za najróżniejsze postacie.
- Ciekawe, czy ma soczewki?
- Pewnie tak, skoro ma tak dokładny strój...
- Idź i zobacz~!
- Mnie ostatnim razem nie było stać na taką bluzkę... W ogóle nie wiem, skąd on ją wytrzasnął, w tym sklepiku u Ouji'ego już ich nie ma...
- Czy on nie ma pierścienia na niewłaściwym palcu?
- Nie, jest na odpowiednim, przecież Tobi zastąpił Sasori'ego i musiał nosić pierścień na kciuku...
- A racja, racja...
     Niestety Izaya już więcej nie usłyszał, odszedł za daleko. Choć miło było wzbudzać zachwyt, zazdrość, czy każdą inną emocję, najważniejsze teraz było dotarcie do Ikebukuro w miejsce, w którym odbywał się konwent. Dokładniejszą lokalizację podsłuchał w wielu rozmowach w sklepiku dla otaku, więc nawet nie musiał jakoś specjalnie szukać tej informacji.
     Po stosunkowo krótkim czasie znalazł się w Jednej ze swoich ulubionych dzielnic, królestwie Shizusia. Dość szybko znalazł tłum i wmieszał się w niego. Zerknął na zegarek - o, to zabawne, tłum kierował się akurat do parku, przez który powinien niedługo przechodzić Shizu-chan. No, chyba, że przeciągnęła mu się praca, albo spotkał kogoś znajomego, albo poszedł coś zjeść, albo wyjątkowo postanowił wrócić inną drogą... Informator musiał przyznać, że dość dużo było tego "albo". Tak jak mógł się spodziewać po Shizuo~! Niemniej postanowił go znaleźć i przetestować jego instynkty niezależnie od wszelkich "albo". W końcu nudziło mu się dzisiaj i miał praktycznie dłuższy czas wolnego.
- Ne, ne, Walker zobacz, jaki extra cosplay~! Masashi-sensei wymyśla naprawdę świetne postaci, nie~?
- Tak, tak, szczególnie podoba mi się Temari-san, z tym jej ogromnym wachlarzem i pojawianiem się w najbardziej beznadziejnym momencie walki, żeby pomóc! - Zaoponował Walker. Oboje zbliżali się w stronę bruneta z tajemniczymi uśmiechami na twarzach i z mangami w łapkach. Erika wyjątkowo przebrana była za Erzę Scarlet, z kolei Walker upodobnił się do Ameryki z Hetalii - tak jak mu to poradził Dotachin, mając dość ich rozważań.
- Nee, Tobi-san! - Zawołała Erika, machając do niego, żeby nie odchodził. - Możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie~?
     Izaya uśmiechnął się pod maską. Chcąc czy nie, i tak przyciągał znajomych. Jednak nie miał zamiaru przyznawać się do swojej tożsamości. Odchrząknął, zmieniając głos i pokręcił gwałtownie wyciągniętymi dłońmi. W trakcie rozejrzał się też dookoła. W końcu podbiegł, chwycił ich za ramiona i odciągnął trochę dalej od tłumu.
- Yay, Tobi się cieszy, że podoba wam się jego wygląd!- Starał się jak najlepiej naśladować jego głos.
- Kyaaa, świetny cosplay! - Pisnęła Eria, wyciągając aparat. Pstryknęła co najmniej kilka fotek, przy czym Izaya-Tobi drapał się w głowę, niby zawstydzony.
- Tobi się cieszy, że pomógł~! - Zawołał w końcu, zwracając na siebie uwagę jeszcze więcej otaku.
- Proszę, powiesz ten tekst Tobi'ego, za którym wszyscy szaleją? - Erika miała wręcz gwiazdki w oczach.
- Huh? - Przyłożył palec w miejsce ust pod maską, udając, że się zastanawia. -Tobi to dobry chłopiec, Tobi nie odmawia~! - Wykrzyknął wesoło, zmienionym głosem. Otaku-maniaczka niemal skakała z radości.
- Nee, ne, Walker, nagrałeś to?!
- Tak, wszystko jest. - Zasalutował z uśmiechem.
- Dziękuję, Tobi-san~! - Zerknęła na coś za nim. - Waaa, czy to jest Usami?! - Pisnęła i poleciała gdzieś dalej, a blondyn powlekł się za nią.
     Ciekawa osoba... Chociaż na dłuższą metę przewidywalna. - Skwitował w myślach, ruszając dalej. Rozglądał się dookoła, starając znaleźć postać w barmańskim wdzianku, które nie byłoby cosplay'em. Niby trudne, jednak z drugiej strony niczyjej sylwetki nie znał tak dokładnie, jak Shizusia. W końcu godziny, dni i lata spotykał go przynajmniej raz w tygodniu i taksował go za każdym razem od stóp do głów swoim spostrzegawczym wzrokiem... Nie mógł się powstrzymać.

     Gdzieś w nieco innej części miasta, pewien blondyn właśnie zapalał kolejnego papierosa, przechadzając się uliczką pełną przebierańców razem z Tom'em. Teoretycznie miał już wolne, choć w praktyce został im jeszcze jeden dłużnik. Heiwajima poprzysiągł sobie, że jeśli tego również trzeba będzie wyciągać spod samochodu, użyje do tego celu zapalniczki. Sam wyjdzie, jeśli w bliższej perspektywie zapozna się z płonącym zbiornikiem paliwa.
- Cholera. - Z zamyśleń wyrwał go charakterystyczny, nieprzyjemny zapach. Zatrzymał się, sprawiając tym samym, że jego towarzysz też przystanął i popatrzył na niego niepewnie. Shizuo odchylił głowę do tyłu i zaczął węszyć. - Coś tu śmierdzi. - Warknął po chwili, czując, jak adrenalina i jakieś dziwne podniecenie na myśl o walce zaczynają krążyć w jego krwioobiegu. - Śmierdzą jak ta menda... - Rozejrzał się, poszukując wspomnianego pasożyta. Zauważył tylko tłumek w najróżniejszych przebraniach. Jednak całkiem niedaleko niego stał ktoś... Niski, czarnowłosy, w masce i dopracowanym przebraniu...
     Podszedł do niego i z wściekłością ściągnął z niego maskę jakiegoś niebieskiego kota.
- Ej, co ty wyprawiasz?! - Krzyknął nastolatek, ale widząc jego barmański strój, a także wściekłą minę, nagle popatrzył na niego, struchlały. - Etto... Przepraszam... Mógłby mi pan oddać maskę...? - Zapytał niepewnie.
- Tsk. - Shizuo prychnął, rzucając mu resztę przebrania kota. Wrócił do Tom'a. - Tom-san, idźmy dalej... Może tylko mi się wydawało... - Mruknął, wciąż się rozglądając.
- Ups~! Przepraszam, Tobi się potknął... - Nagle wleciał na niego gość w przebraniu jakiejś pomarańczowej landrynki. Shizuś już miał go zignorować, kiedy...
- Iiiizaaayaaa-kuuun! - krzyknął, łapiąc go za szyję. - Ile razy mam ci powtarzać, żebyś nie pokazywał swojej twarzy w Ikebukuro?! - Na jego twarz wstąpił nieco sadystyczny uśmiech. Potrząsnął Oriharą, podnosząc go w górę.
- Shizu-chan... Ja nie... Pokazuję... Twarz-y... Jestem w... Mas-ce... - Mimo dość trudnej sytuacji pozwolił sobie na ironię. Po chwili nie wytrzymał, wyciągnął swój nożyk niewiadomo skąd i dźgnął "Bestię z Ikebukuro", by ten go puścił. Udało się, ale dziś wyjątkowo nie odsunął się na bezpieczną odległość. Stał sobie jakby nigdy nic. W końcu był niewinny, nie? Choć nie sądził, by taka bestia mogła to zrozumieć.
     Shizuo nawet nie spojrzał na zranione miejsce. Bardziej interesowało go, dlaczego Izaya jeszcze nie zaczął uciekać.
- Czego stoisz, mendo? Sądzisz, że jak masz zasłoniętą twarz, to coś zmienia?! - warknął. - Nadal śmierdzisz! - Dodał nie wiadomo po co.
- I za to chcesz mnie zabić, Shizu-chan-?
- Nazywaj mnie Heiwajima Shizuo, idioto! I to za zranienie mnie! - Złapał go za pelerynę, a przynajmniej próbował tego dokonać. Izaya nadal nie zaczął uciekać, po prostu odsunął się o jeden krok.
- Ale o co chodzi, Shizu-chan~? Przecież i tak tego nie czujesz. - Zapytał. Nie było widać jego uśmieszku, a głos brzmiał bardzo poważnie. Heiwajima czuł się zdezorientowany. Nie tak to się powinno odbywać...
- Huh? ...Oy, mendo, co ty znowu knujesz???
- A może nic nie knuję? Może zwyczajnie lubię tu przychodzić i na ciebie patrzeć~? - spytał Izaya ciszej. Jedno widoczne jego oko zerknęło na ziemię.
- Pfhahahaha! - Blondyn wybuchnął głośnym śmiechem, przez co blisko stojące osoby odsunęły się, robiąc wokół nich kółeczko. Zastanawiali się, kogo cosplay'uje Shizuo i dlaczego miałby walczyć z Tobi'm... Bo
wyglądali, jakby mieli walczyć.
- Ne, ne, przypomina mi tego barmana z "K-project"... Ale dlaczego oni...? - Rozlegały się szepty dookoła.
- Izaaayaaa! Ty nic nie knujesz?! - Zwykle w takich chwilach Izaya przyznawał się, że chciał się tylko z nim podroczyć, dlatego nic sobie z tego nie robił. - Jesteś podłą mendą, jak mógłbyś nic nie knuć?!
     Wbrew jego oczekiwaniom brunet tylko zwiesił głowę.
- A może mówiłem prawdę, Shizu-chan? Może naprawdę mi się podobasz...? - Prychnął głośno. - Naprawdę jesteś pierwotniakiem! Ty naprawdę... Naprawdę... - Zacisnął pięści, a w najbliższym otoczeniu ludzie jakby wstrzymali oddech, włączając w to Shizuo. - Naprawdę jesteś głupi, skoro nie zauważyłeś! - Zamknął na chwilę oczy, po czym otworzył je, gdy były już zaszklone. Popatrzył na całkowicie zszokowanego Shizuo i zdjął maskę, rzucając ją po prostu na ziemie. Podszedł do niego, pierwszy krok stawiając powoli, następne coraz szybciej. W końcu szybko stanął na palcach, zarzucił mu ręce na szyję i pocałował mocno, zamykając na chwilę oczy.
     Gdy się od niego oderwał, Shizuo nadal patrzył na niego w szoku, z lekko rozchylonymi ustami.
     Izaya otarł łzy.
     Uśmiechnął się kpiąco.
- Naprawdę w to uwierzyłeś, potworze~? - spytał, przeciągając głoski. Prychnął z rozbawieniem, a po chwili śmiał się już na całego. Jednak szybko jego śmiech po prostu zamarł. - Shizu-chan, ty naprawdę jesteś tylko~... Moją najlepszą zabawką~! - Uśmiechnął się raz jeszcze i zaczął uciekać, wyczuwając dokładnie moment, w którym Shizuś ocknie się z szoku.
- IZAYAAAAA!!!


KONIEC

*Na końcu chciałabym wyjaśnić~...Wiem, że w Japonii słowo "otaku" ma wydźwięk negatywny, więc Japończycy go zwyczajnie nie używają. Po prostu nie wiedziałam, jak inaczej nazwać fanów mangi i anime, a potrzebowałam synonimu~... X33


piątek, 3 stycznia 2014

Shizaya - Po lekcjach jesteś zupełnie inny


 Hejo~! Witam w nowym roku... Etto, wiem że obiecałam to opowiadanie dla czytelników ale... Szczerze to nie mam weny/chęci a póki co chciałam coś pokończyć, bo potem mam sprawdziany. :c No ale... Cóż, napisałam tego shot'a... Prawdę mówiąc to to była pierwsza część z "Dziś jesteś zupełnie inny" co widać po tytule. XD Aczkolwiek potem stwierdziłam, że to co miałam pierwotnie dzielę na dwa shoty, bo to jest ble... No i tak sobie do teraz czekało... Tak więc nie bijcie za to, że to takie słodkie *chowa się za poduszką*A a a i - co myślicie o nowym wyglądzie bloga~??? Sorry, że pytam no ale cóż... Napracowałam się XD Teraz nie przedłużam, tylko jeszcze: "Notka nie wskazana dla osób ze zbyt wysokim poziomem cukru we krwi lub zbyt wielkim dołem, by czytać cokolwiek słodkiego" - nie dziwcie się XD Inu-chan przerwała betowanie, bo ją zasłodziło XD

- Ja... Ja... Kocham cię, czy może...
- Nie, przykro mi, ale kocham kogoś innego. 
    W momencie gdy usłyszał te słowa, cały świat Izayi runął. Rozszerzył w szoku oczy i zakrył lekko rozdziawione usta dłonią. Nie zamierzał hamować swoich odruchów. Nie tu, nie teraz, i tak nikt go nie zobaczy. Shizuo tym jednym zdaniem złamał mu serce. Jak. On. Mógł. Sobie. Kogoś. Znaleźć. Ta myśl nie mogła dotrzeć do jego mózgu, po prostu nie mogła. Nie chciał w to wierzyć, nie mógł. Tak się starał, by pokazać wszystkim, jaki to Shizuo jest gwałtowny i nieobliczalny Nie, to niemożliwe żeby ktoś poza nim się go nie bał, by ktoś poza nim mógł go pokochać. Przecież... Przecież potrafił przewidywać zachowania ludzi, a teraz nagle znalazł się ktoś kto nie odpowiadał jego planom. Ktoś zabrał mu Shizuo. Jego zabaweczkę. Brunet był załamany.
     Rozległ się dźwięk telefonu. Izaya wyrwany z rozmyślań szybko chwycił się za kieszeń i cicho syknął. Zapomniał go wyłączyć. Szybko odrzucił połączenie. Usłyszał delikatne kroki idące w stronę schodów.
- Halo, jest tam ktoś? - Dziewczyna spojrzała w dół, ale nie zauważyła siedzącego tam chwilę wcześniej Izayi. Brunet zniknął, a wraz z nim telefon.- Więc ja... Shizuo-san... - Nie za bardzo wiedziała co powiedzieć, jej wyznanie odrzucono. Nawet nie spodziewała się akceptacji, w końcu blondyn nawet jej nie znał. Tylko teraz... Nie wiedziała w jaki sposób ma zniknąć. Powiedziała co miała powiedzieć, w anime zawsze, ale to zawsze chłopak przyjmował wyznanie, bądź kadr się ucinał. Ale nie tu, to nie jest jakiś serial, to życie, życie w którym nie ma cięć ani powtórek, w którym nie można jeszcze raz nagrać sceny która nam nie wyszła.
- Wybacz. - westchnął Shizuo, odpalając papierosa. Zupełnie nie przejmował się tym, że stoją na szkolnym korytarzu.- Jak ci mówiłem jest ktoś kogo kocham, nie mogę zgodzić się na twoje wyznanie. Cześć. - Odwrócił się i opuścił pomieszczenie. Zszedł dokładnie tymi samymi schodami, na których chwilę temu siedział Izaya. - Czuć nim na całym półpiętrze, czy on liczył, że nie zauważę? - warknął bardziej zezłoszczony i przyspieszył kroku nie odwracając się nawet po to, by wyjaśnić dziewczynie swoją ostatnią wypowiedź. Miał ją gdzieś. W końcu on kogoś już kochał, nie miał zamiaru uszczęśliwiać innych samemu cierpiąc. On też chciał szczęścia... A co, nie miał prawa? No najwyraźniej nie, skoro zakochał się właśnie w tym człowieku.
 Zszedł ze schodów i podążył za zapachem. Dotarł do holu.
- Shizu-chan~! Nie wiesz, że w szkole nie wolno palić~? Yare yare, Shizu-chan jak ktoś cię przyłapie będzie problem~! - Izaya już trochę się uspokoił po wcześniejszych rewelacjach. Zabrał z rąk Shizusia papierosa. Blondyn nawet szybko puścił. Izaya przyłożył papierosa do własnych ust i wciągnął do płuc szkodliwą nikotynę, po czym dmuchnął nią prosto w twarz Shizusia. O tak, to go jeszcze bardziej uspokoiło, już wiedział czemu blondyn się od tego uzależnił. Sam wprawdzie nigdy nie miewał takich wahań nastroju jak przed chwilą więc i uspokajać się nie potrzebował, jednak w obecnej sytuacji...
- Ty gnido! - warknął, wkurzony. - Oddawaj! - Próbował chwycić go za nadgarstek i z unieruchomionej dłoni wyciągnąć swoją własność. Jednak Izaya szybko zabrał papierosa drugą ręką i znów się zaciągnął. Chwilę po tym wypuścił dym prosto w twarz blondyna.
- Haha~! Wiesz, że to może podpadać pod pośredni pocałunek~? - zaśmiał się wesoło. - No więc Shizu-chan, jak to jest pocałować swojego wroga~? - zapytał zaciekawiony, licząc na kolejny atak furii. Jednocześnie niedobrze mu się robiło gdy pomyślał, że ktoś inny mógłby całować blondyna. Nie, on nie chciał dopuścić do siebie tej myśli. Pokręcił głową, by się jej pozbyć. Ale z każdą chwila jego ciekawość narastała. Chciał wiedzieć kim jest dziewczyna Shizuo, jak wygląda, jaka jest, w czym jest lepsza od niego i gdzie jest najbliższy most z którego może ją zrzucić~!
- Nie wiem, sam mi powiedz, w końcu ty też całujesz swojego wroga. - Uśmiechnął się lekko. Shizuo aż nie mógł uwierzyć. Przecież to Orihara, mistrz chłodnej kalkulacji, a teraz reaguje aż tak emocjonalnie, bo ktoś wyznał miłość Shizuo?
- Całkiem  nieźle~! - Uśmiechnął się i oblizał. - Ale wiesz co~? - Podszedł bliżej przypierając Shizuo do ściany. - Jestem ciekaw jak smakują naprawdę~! - Uśmiechnął się do siebie. W oczach miał satysfakcję, bo wiedział, że wygrał. Przecież Shizuo nie zdradzi swojej dziewczyny i nie ważne jak bardzo bolesna była ta myśl. Izaya wiedział, że to co mu proponuje na zawsze zostanie w strefie jego marzeń. Ale skoro to tylko "niewinny" żart a jego "wyznanie" i tak zostanie odrzucone, to w czym problem~?
- No to dalej, próbuj. - "zachęcił" go Shizuo. Czy też może próbował, bo jedyne co uzyskał to nienaturalne spięcie się bruneta i zdziwienie w jego oczach.
- Co ty wygadujesz? - Zdziwienie aż słychać było w jego głosie, ale... Po co miał się hamować? Byli sami, prawda? Po lekcjach w już opustoszałej szkole, Izaya nie musiał udawać. - Shizu-chan? - Spojrzał na niego pytająco.
- Nie chcesz? - Zdziwiony przyciągnął go trochę bliżej. - A może się boisz? To twój pierwszy, przyznaj się Izaya. - Uśmiechnął się z satysfakcją. Izaya się wstydził, no przynajmniej według blondyna. Informator zapewne widział to zupełnie inaczej, prawdopodobnie jako kolejny idealny plan, który zniszczył jego potworek.
- Phi a co mi zależy, mogę dać posmakować ci tego wspaniałego uczucia, bo taki Shizuś pewnie nigdy nie mógł liczyć na porządny pocałunek~!
- No niestety nie, może to naprawisz? - żartował sobie dalej, choć sam też miał nieodpartą ochotę go pocałować... Tylko, że jeśli zrobi coś co pokaże Izayi, że Shizuo coś do niego czuje, a informator dostrzeże w tym szanse na zabawę... No cóż, w takim wypadku Shizuo stałby się pośmiewiskiem szkoły... Do tego ze złamanym sercem.
- Dobra Shizuo, starczy tych żartów. - westchnął, odchodząc kilka kroków w tył. Zapędził się za bardzo, a blondyn postanowił sobie zażartować... A to wcale nie było miłe, tak kusić. - Chcę wiedzieć, kim ona jest~! – Uśmiechnął się wesoło, ukrywając swój stan. - Więc~? Shizu-chan powiedz mi, umieram z ciekawości, kim ona jest, jaka jest~! Ktoś cię jednak pokochał, jesteś pewien, że ona nie udaje~? A nie, zaraz, ty przecież nie masz nic cennego, a może... Już wiem~! Należy do kółka zoologicznego i uznała cię za nowy podgatunek~!
- IZAYA!!!- wrzasnął, mając serdecznie dość takich żarcików. Dodatkowo Izaya z zaciekawieniem zaczął mu się przyglądać cały czas go okrążając. Shizuo nie chciał tego przyznać, ale czuł się po prostu osaczony, gdzie nie spojrzał tam zaraz pojawiał się brunet z nowym irytującym pytaniem.
- Co~? Speszyłem cię, potworku~? - zażartował sobie. Starał się zatrzymać swoją maskę, utrzymać grę, wszystko, byleby Shizuo tego nie widział, tego jak mu zależy.
- Nie, tylko… - Shizuo odwrócił wzrok i zastanowił się. Tylko… co? Co ma powiedzieć? Nie chciał słyszeć pytań, więc krzyknął. Denerwowały go, więc użył siły głosu by przerwać ich ciąg. Nie czuł się speszony, ale… Jakoś nigdy wcześniej nie denerwował go Shinra postępujący w niemal identyczny sposób, ale u Izayi, to że chce wiedzieć z kim Shizuo się umawia… Irytowało go to. - Denerwujesz mnie. - westchnął, odpalając kolejnego papierosa. Nie wierzył, że poprzedniego w ogóle odzyska, a nawet jeśli, powinien chyba udawać, że się brzydzi dotknąć ustami czegoś czego dotykała pchła, prawda?
- Też mi nowość~! - westchnął Izaya, otwierając drzwi i wychodząc przed budynek. Usiadł sobie na jednej z barierek i zaczął machać nogami. Udawał, że jest zainteresowany samym majtaniem, podczas gdy nasłuchiwał kroków blondyna. Nie był pewien czy tu za nim przyjdzie, w końcu po Shizuo nigdy nie można się było niczego spodziewać.
- Mógłbyś nie znikać nie kończąc rozmowy? - warknął zirytowany Shizuo, również opierając się o barierkę.
- O, czyli jednak cię zainteresowałem Shizu-chan~? - zapytał rozbawiony. - Wiesz, przerywanie rozmów, zostawianie ich niedokończonych daje pretekst do ponownej rozmowy~!
- Czyli chciałbyś jeszcze kiedyś ze mną tak porozmawiać? - rzucił powątpiewająco w przestrzeń.
- Oczywiście~! Czemu się dziwisz, jesteś moim jedynym potworkiem i muszę o ciebie dbać~!
 - I uważasz, że taka rozmowa jest niezbędna?
- Nie, ją traktuję raczej jako sprawdzanie wyników~!
- Wyników czego? - zapytał jakby zaciekawiony. Nie był jeszcze zdenerwowany, był nawet odprężony, w końcu nikogo tu nie było i mimo niektórych dziecinnych zagrywek kleszcza miał wrażenie, że Izaya raczej też nie ma ochoty na bójkę.     Izaya westchnął, spuszczając głowę.
- W sumie to… Nie wiem~! – Uśmiechnął się, przenosząc wzrok na profil blondyna. Rzadko można było obserwować go tak spokojnego, przynajmniej w czasie szkoły. Normalnie podczas lekcji, przerw, w sumie cały czas był wściekły, ewentualnie obojętny, lub… spał. Izaya zachichotał, przypominając sobie śpiącego na historii blondyna. I jego odkrywcze spostrzeżenie, że dla Japończyków po klęsce w II Wojnie Światowej pierwszorzędną sprawą było odzyskanie... mleka.
- Czego się szczerzysz, pchło? - rzucił kąśliwie.
- Shizu-chan nie chce mnie zabić~! Ja wiem, że Shizu-chan nigdy tego nie chciał, ale teraz to widzę~! Jesteś spokojny~! Spokojny przy mnie~! To fajne uczucie~! - Co chwila przerywał, by zaraz potem dorzucić kolejną myśl, nie wiedział jak się wysłowić, to po prostu było miłe. Uśmiechał się, cały czas patrząc na blondyna. Usłyszał niebezpieczny szczęk metalu, który z reguły oznaczał, że Shizuo się wkurzył i wyrwał jakiś znak... ale on był teraz spokojny... Izaya zdezorientowany spojrzał na barierkę. W miejscu w którym Shizuo opierał rękę powstało przepiękne wgłębienie w kształcie dłoni blondyna.- Shizu-chan, nie tak brutalnie, co ci ta biedna barierka zrobiła, zobacz już i tak jest pokiereszowana~! - Uśmiechnął się, nadal pogodnie, zeskakując z barierki i pokazując blondynowi ślady wgnieceń i odpadającą po bokach farbę.
      Shizuo na ten widok tylko się UŚMIECHNĄŁ I POGŁASKAŁ IZAYĘ po głowie. Zostawiwszy zdezorientowanego chłopaka wrócił do szkoły.
- Ej! - krzyknął brunet, gdy tylko się otrząsnął ze zdziwienia. Pobiegł szybko za blondynem, starając się go dogonić. Wbiegł do szkoły i wpadł na plecy blondyna. Rozmasował sobie bolący nos, który najbardziej ucierpiał po tym "spotkaniu" Cofnął się o krok i zadziornie spojrzał na blondyna. - Nie kończy się tak rozmowy. - fuknął. - Co to miało znaczyć? - Wskazał na swoje włosy.
- Pozostawienie niedokończonej rozmowy daje pretekst do kolejnej. - zacytował bruneta, idąc w stronę schodów.
- No ładnie, ładnie, cytujesz mnie, ale o co chodziło??? - znów był zaciekawiony, jego potworek znów zrobił coś niezwykłego i to było wspaniałe~!
- A co, nie mogę ci rozwalić fryzury? - zapytał, przechodząc przez hol. Ukradkiem zerknął, czy Izaya idzie za nim. Na szczęście dla niego tak właśnie było.
- No... Wiesz i tak zawsze się rozwala po naszych gonitwach~! Ale to dziwne, Shizu-chan nigdy mnie nie pogłaskał~! - Shizuo już chciał się pytać czy to mu przeszkadza, ale brunet go ubiegł - Czemu nie robisz tego częściej~???
- Bo nie było okazji kleszczu, zawsze tylko mnie wnerwiasz. - mruknął, starając się nie myśleć, że mogliby kiedykolwiek tak się zachowywać... Może on go kochał, ale nie wiedział co siedzi w głowie Izayi, on nigdy nie wiedział. Izaya i te jego wnerwiające plany. To nie było coś, z czego Shizuo się cieszył. Nawet wbrew sobie martwił się o Izayę i o te jego wszystkie ciemne interesy. Dlatego przecież tak często mu przeszkadzał. Nie chciał, by informator się w coś wplątał, to było co najmniej dziwne, ale martwił się o niego.
- Zachowuję się tak samo jak teraz, Shizu-chan~! - zaprotestował. - To ty się wściekasz bez powodu~! - mruknął już ciszej. Shizuo się zamyślił, ale Izaya postanowił, że poczeka na odpowiedź. Szedł za blondynem wspinając się po tych samych schodach z których uciekł, dowiedziawszy się o miłości blondyna. Nie, musi wyciągnąć z niego kto to jest, za wszelką cenę, nikt inny nie może go mieć, tylko Izaya.
 - Powód jest, denerwujesz mnie. - mruknął, wchodząc na coraz to wyższe piętra. Nadal nie był pewien czy chce mu powiedzieć, powiedzieć o wszystkim... Ale Izaya pewnie nie da mu spokoju dopóki się nie dowie kogo to sobie upodobał blondyn.
 - Ale to nie powód żeby we mnie rzucać znakami drogowymi. - mruknął, rozglądając się. To było już czwarte piętro, wyżej jest tylko biblioteka i... dach.
- Właśnie, że jest... - burknął. - Poza tym myślałem, że to lubisz? - dorzucił jakby od niechcenia, choć tak naprawdę był bardzo ciekawy. Nikt normalny nie chciałby się tak... bawić, no właśnie, dla niego to była zabawa, coś co go uspokajało, ale... Nie wiedział, czy Izaya to tak naprawdę lubi.
- L-lubię... - dodał jeszcze ciszej. W sumie nigdy nikomu miał tego nie mówić, żaden człowiek miał nigdy się nie dowiedzieć... Ale przecież wedle jego rozumowania Shizuo to nie człowiek, więc wszystkie zakazy nie dotyczą jego. - To zabawne, gdy Shizuś mnie goni~! - Uśmiechnął się po swojemu. To miłe, gdy Shizuś zwraca uwagę tylko na mnie, gdy nie interesują go inni ludzie, gdy widzi tylko mnie, nie ważne czy mnie lubi czy nie, nie ważne że przez to mnie nienawidzi. Ma na mnie patrzyć, patrzyć tylko na mnie, interesować się tylko mną~! - chciał mu to powiedzieć, naprawdę chciał, ale słowa uwięzły mu w gardle. Nie potrafił, a co jeśli blondyn uzna że to obrzydliwe, że taka pijawka jak on nigdy nie będzie dla niego ważna, nie interesuje go... Nie chciał tego słyszeć, nie chciał, żeby bolało.
      Tymczasem Shizuo zdążył już wyrwać kłódkę i otworzyć drzwi na dach. Przepuścił zamyślonego Izayę i zamknął za nimi drzwi. No już Shizuo, teraz albo nigdy. Odetchnął głęboko. 
- Izaya, ja... - nie dokończył. Przerwał mu dzwonek telefonu bruneta. Już drugi raz. Uśmiechnął się niezauważalnie. Ktokolwiek wydzwaniał do bruneta miał niesamowite wyczucie czasu. Mimo momentu jaki wybrał sobie ów osobnik, Shizuo w pewnym sensie się cieszył. Może odetchnąć, dopiero teraz zauważył, że ręce mu się trzęsą. Zacisnął je w pięści, ale niewiele to pomogło... Trząsł się cały... Usiadł na ziemi i oparł się o ścianę, musiał się uspokoić, po prostu musiał, bo zaraz serce wyskoczy mu z piersi. Jak on mógł wymyślić coś tak idiotycznego. Izaya go nienawidzi, jeszcze godzinę temu był przekonany, że w życiu nie powie brunetowi co czuje, a teraz? Prawie to zrobił, gdyby tylko nie ten telefon...
- Hę? - Izayę wytrąciło z zamyślenia. Usłyszawszy dzwonek odruchowo wyciągnął ze spodni telefon i przyłożył sobie do ucha. 
     Nie za bardzo patrzył, kto dzwoni. Widział Shizuo, cały się trząsł... Aż tak był zły o ten telefon? Co takiego mógł chcieć powiedzieć, skoro aż tak się zezłościł? Mimowolnie przez głowę Izayi przeszło, że mogło to być wyznanie miłości. Skarcił się jednak szybko za takie wymysły. Shizuo już kogoś miał...- Moshi, moshi Orihara desu? - mruknął jakoś tak mniej pogodnie niż zwykle. - Nie nic się nie stało... Nie interesuj się. - warknął i spojrzał na blondyna. Tego drugiego przeszedł dreszcz... Co się działo? Podszedł bliżej i ukucnął przy blondynie. Przypatrzył mu się uważnie słuchając pobieżnie tłumaczeń człowieka po drugiej stronie słuchawki. Położył dłoń na czole potworka. Nie miał gorączki, ale cały się trząsł... Coś mu się stało? Z niepokojem spojrzał mu w oczy. Ten dzień był dziwny, Shizuo nigdy się tak nie zachowywał... Co on miał gorączkę? - Ta, załatw to. - mruknął, przerywając monolog mężczyzny z telefonu. Najwyraźniej zrobił to w dobrym momencie, bo ten tylko przytaknął i zaczął coś znów tłumaczyć. Znów przestał słuchać skupiając się na blondynie. Oczy miał rozszerzone, wzrok rozbiegany i jakoś tak... dziwnie niespokojny, jakby wcale nie był zdenerwowany tylko zdał sobie sprawę z jakiejś strasznej prawdy. - Co jest, potworku? - szepnął cicho i dotknął dłonią jego ramienia. Shizuo na ten gest obrócił głowę w jego kierunku i... nic, nic więcej nie zrobił po prostu się gapił. Zapanowała między nimi jakaś dziwna cisza. Było okropnie, a jednak dzięki czemuś takiemu obaj słyszeli głos mężczyzny w komórce Izayi. A właściwie to jego ostatnią wypowiedź.- Dobra Izaya przyjedź jak najszybciej, ja muszę lecieć Maki znów coś spierdolił... - Później było tylko warknięcie mężczyzny, trzask odkładanego w złości telefonu i odgłos przerwanego połączenia.
      Izaya również zamknął telefon, ale nie zamierzał się ruszać z miejsca. Nadal kucał, patrząc na blondyna. 
- Co jest, Shizuo? - ponowił pytanie. Nawet nie zwrócił uwagi na formę imienia blondyna. Jednak chyba własnie ten fakt uderzył w Shizuo, bo ten zamrugał i odetchnął głęboko.
 - Znów mi uciekasz co? - zapytał się, chwytając bruneta za nadgarstek i przyciągając do siebie. Nie wiedział co konkretnie robi, ale.... Izaya znów się w coś wpakował. Nie wiedział, jak to powstrzymać. Pewnie tym razem nie wystarczy rozwalić kilku kolesi. Odwrócił chłopaka plecami do siebie i wtulił nos w jego plecy. - Zostań tak ze mną na chwilę, co cię obchodzi ta banda? - mruknął. Nie wierzył, że to robi, ale już postanowił. Nie puści do nich Izayi, choćby miał go gonić przez całe miasto i wyrwać wszystkie znaki w Tokio. Nie puści go.
      Izaya natomiast siedział jak lalka. Nie widział, nie docierał do niego sens słów blondyna. Zarumienił się lekko znów wierząc, że Shizuo coś do niego czuje i po raz kolejny przypomniał sobie o tej dziewczynie. Shizuo kogoś miał.
 - Zostanę jeśli mi powiesz, co to za dziewczyna~! - mruknął starając się, by jego głos zabrzmiał jak dawniej.
- Jaka?
- Ta w której się zakochałeś, idioto~! - zachichotał czując, jak włosy blondyna łaskoczą go w kark... Nikt o tym nie wiedział, ale Izaya miał tam łaskotki. - Ładna chociaż? - dodał widząc, że blondyn nie pali się do odpowiedzi.
- Ta... - mruknął niepewnie. - Jest niższa o de mnie. Szczupła, ale ma długie, zgrabne nogi. - Przesunął palcami po udzie Izayi, ale ten najwyraźniej tego nie zauważył.
 - I~? - Czekał na więcej szczegółów, na razie to mógł być prawie każdy.
- Ma krótkie, czarne włosy. - Jak 90% Japończyków, dodał w myślach Izaya. - I niesamowite brązowe oczy. Gdy... Ta osoba.... Gdy ona się cieszy jej oczy rozświetlają szczęśliwe pomarańczowe ogniki, wygląda tak niewinnie, że mam ochotę nigdy już jej nie wypuszczać z objęć. - Przytulił Izayę mocniej do siebie. - Szkoda tylko, że rzadko kiedy uśmiecha się tak naprawdę. - dodał.
- A co ci się w niej podoba Shizu-chan~? Bo na razie prezentuje się dość zwyczajnie. - mruknął, szukając czegokolwiek, co pozwoliłoby mu określić, kim ona jest.
- Wszystko. - mruknął. - Ale ona cały czas jest zajęta swoimi sprawami, nawet nie zauważa, że ją lubię.
- Jesteś dla niej niewidzialny? Przecież ciebie nie sposób nie zauważyć, choćby nie wiem jak sie starała~!
- Widzi mnie, ale... Nie widzi że ją lubię, okej? - fuknął. Ta cała rozmowa to był zły pomysł. Czuł się głupio, zwierzając sie Izayi.
 - Shizuo? - mruknął. To coraz bardziej bolało. Wszystko co mówił, to jak się uśmiechał, to bolało. Musiał tylko wyciągnąć jej tożsamość i może sobie pójść gdzieś... gdzieś daleko od tego bólu. - Czyli ty jej w sumie nie znasz?
- Znam. - zapewnił. - Znam bardzo dobrze.
- A mówisz jakbyś wcale jej nie znał. Udowodnij, że ją znasz~! - poprosił.
- Cóż... Zawsze ubiera się na czerwono i czarno. Jest raczej buntownikiem... Uwielbia się bawić... Lubi ludzi... - mruczał coraz mniej wyraźnie. Izaya musiał przysunąć ucho do jego ust, by cokolwiek usłyszeć. 
Kurwa, zaraz się skapnie. - panikował Shizuo, ale nie potrafił przestać wymieniać.
 - Jest niezwykle szybka i zwinna, lubi niebezpieczne zabawy...
- Shizuo, po czymś takim... nie mam pojęcia czemu ją lubisz, nie dość, że to twoje kompletne przeciwieństwo, to jeszcze przypomina mnie. - mruknął. Do tej pory usilnie starał się to ignorować, ale teraz już nie wytrzymał.
- A żebyś wiedział, uwielbia ootoro - mruknął jeszcze - i zawsze ma przy sobie scyzoryk... A i mówi po rosyjsku i angielsku, i pewnie zna jeszcze inne języki. - palnął uśmiechnięty, coraz bardziej odlatując, zanim zdążył ugryźć się w język. Powinien się zamknąć po stwierdzeniu, że ta osoba go nie zauważa.
- Dobra. - mruknął Izaya, wstając. - Już rozumiem, a teraz wybacz, mam swoje sprawy. - Chciał odejść. Po ostatniej wypowiedzi Shizuo, po tym jak się cieszył gdy o niej opowiadał Izaya nie wytrzymał. Czemu? Była do niego taka podobna, czemu jego nienawidził a kochał ją, czemu nie na odwrót? Zaszkliły mu się oczy, jednak starał się to ukryć. Miał teraz odejść, odejść i nie spoglądać w tył, ale musiał choć ten ostatni raz. Niestety pech chciał, że właśnie wtedy Shizuo spojrzał w jego oczy. Szybko odwrócił wzrok, zrywając się do biegu.
- Taki mądry, a taki niedomyślny. - mruknął blondyn, chwytając Izayę ponownie za rękę i ponownie sadzając go sobie na kolanach, tym razem przodem do siebie. - Pomyśl! - warknął. - Jaka jest szansa, że spotkałem dziewczynę która jest idealnie jak ty, skoro jesteś wyjątkowy???
- Jedna na 140 miliardów. - mruknął, od niechcenia odwracając wzrok. - Oczywiście pozytywnie na to patrząc
.- Jak żeś to policzył???... Zresztą nieważne. - mruknął, chwytając go za podbródek i zmuszając by popatrzył mu w oczy. - Nie ma możliwości, by była inna osoba dokładnie taka jak ty... Izaya to JESTEŚ ty. - powiedział, po czym sam się trochę zarumienił. Jednak to było nic w porównaniu do czerwonego jak burak Orihary.
- Przestań. - burknął, chcąc się wyrwać. - Przestań mi w końcu robić tę pieprzoną nadzieję i, i, i...! - prawie krzyczał, choć normalnie mu to się raczej nie zdarzało. - Po prostu przestań! - burknął.
- Izaya, nie okłamuj się więcej, nie zmuszaj... Przecież wiesz, że mówię prawdę.
- Nie chcę potem cierpieć jeszcze bardziej... Okej? A teraz puść, mam sprawę do załatwienia.
 - Jaką? - mruknął niezwykle spokojny. Jeśli nie tak, to podejdzie do Izayi inaczej.
- No słyszałeś, telefon. - przypomniał.
- Nie, pytam się co masz dokładnie zrobić. - mruknął, nadal trzymając chłopaka. Odpowiedziała mu cisza. - Nie wiesz, prawda? Nie słuchałeś.
- Dowiem się. - odparł pewnie.
- Czemu nie słuchałeś? - olał pytanie bruneta, chciał mu coś udowodnić.
- Bo się martwiłem idioto, zachowywałeś się jakbyś był chory. Nigdy tak się nie zachowywałeś, nigdy. - mruknął i właśnie w tej chwili coś do niego doszło. Naprawdę nie potrafiłby przestać kochać blondyna, nie po dzisiejszym dniu... - ...Po lekcjach jesteś zupełnie inny, wiesz?
- To źle? - zapytał, uśmiechając się. Wiedział, że Izaya już wszystko zrozumiał.
 - Nie. - mruknął, patrząc na niego. Nawet się lekko uśmiechnął.
- Więc? - ponaglił go blondyn. Chciał już zejść z tego dachu, było mu coraz zimniej a kafelki nieprzyjemnie chłodziły tyłek.
- Więc co? - spytał zdziwiony.
- Więc zostaniesz moim chłopakiem?
- Taaa... - Odwrócił wzrok, znów czerwony. - Ale masz mnie tak nie peszyć już nigdy więcej, jasne~?
- Ciężko będzie. - westchnął.
- A to niby czemu? - obruszył się. - Niby że rumienię się aż tak często?
- Nie, po prostu gdy się rumienisz jesteś słodki. - Uśmiechnął się i pocałował go w policzek. - A teraz chodź, zimno się robi. - Wziął bruneta na ręce i ruszył w stronę wejścia do szkoły.
- Shizu-chan... Dokąd ty mnie niesiesz?
- No jak to? Miałeś coś tam zrobić, skoro jesteś moim chłopakiem to ci pomogę. Nie pozwolę już nikomu cię tknąć. - ostatnie mruknął bardziej do siebie niż do bruneta. Jednak ten i tak to usłyszał.
- Wiesz... Po lekcjach jesteś naprawdę zupełnie inny.
- Ty też, jakbyś nie zauważył. - odparował. - Gdzie się podział ten dupek z kompleksem boga?
- Szykuje dla ciebie okropną karę za przyrównywanie go do dziewczyny~!... I niesienie jak pannę młodą.